Strona główna » BBC – czyli pranie mózgu po angielsku

BBC – czyli pranie mózgu po angielsku

BBC w pierwszym okresie swojej działalności zajmowało się przede wszystkim emisją audycji radiowych. W czasach zimnej wojny programy stacji, podobnie jak Radio Wolna Europa, były traktowane jak niemal niepodważalne źródło prawdziwych, niecenzurowanych informacji ze świata. Ich przekaz utożsamiany był z miarodajnym standardem dziennikarstwa. Niestety, dla BBC czasy te dawno minęły. Oglądając teraz wiadomości i niektóre programy można odnieść wrażenie, że przyświeca im raczej doktryna hitlerowskiego ministra propagandy J. Goebbelsa: „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.

Co wydarzyło się w renomowanej niegdyś stacji?

BBC (British Broadcasting Corporation) powstało w 1922 r. Na początku zajmowało się przede wszystkim emisją audycji radiowych i produkcją odbiorników. Później pojawiły się pierwsze programy telewizyjne. Obecnie BBC jest głównym brytyjskim publicznym nadawcą radiowo-telewizyjnym oraz największą tego rodzaju organizacją na świecie. Stacja przez dziesiątki lat wypracowywała swoją renomę na wielu różnych polach. Wśród najbardziej znanych i szanowanych kanałów można było wymienić m.in.:  BBC News, BBC One (emitowane w 15 różnych wersjach – osobno dla każdego regionu UK) czy BBC Knowledge. Instytucja znana była także z licznych, wysoko cenionych produkcji filmowych, poczynając od filmów dokumentalnych, a na realizacji sztuk teatralnych kończąc.

Niestety, z biegiem lat, zaczęto coraz bardziej dopasowywać treści do poglądów i linii programowej władz stacji oraz najbliższych jej grup interesów. Długim cieniem na dobrym imieniu kładą się zarzuty wielu środowisk o celowe wypaczanie obrazu rzeczywistości w emitowanych relacjach, a zaufanie do BBC sukcesywnie spada. Coraz częściej na światło dzienne wypływają kolejne manipulacje, a lista oskarżeń jest już zastraszająco długa.

Problem z użyciem słów: „zamach”, „terrorysta”, „islam”…

W relacjach z tragicznych zamachów terrorystycznych w Wielkiej Brytanii, w ciągu ostatnich lat, BBC dało kolejny raz przykry dowód „obiektywizmu”.

Po ataku muzułmańskich terrorystów na Borough Market i London Bridge, stacja przez osiem i pół godziny transmisji na żywo za wszelką cenę unikała użycia słów: „atak terrorystyczny”, „terroryści”, „radykalny islam” itp. Z wiadomości można było dowiedzieć się tylko, że miał miejsce jakiś – trudny do określenia – wypadek. Mimo że zamachowcy zabijali ludzi krzycząc „To dla Allaha!”, mieli na sobie atrapy ładunków wybuchowych, a Państwo Islamskie (ISIS) opublikowało oświadczenie, w którym chwaliło się kolejnym atakiem swoich wysłanników – to BBC na ten temat milczało. W materiale informowano, że doszło do „incydentu” z udziałem „atakujących” i „nożowników”…

Nie jest to niestety odosobniony epizod. Kolejnym przykładem może być chociażby wcześniejszy zamach przeprowadzony przez muzułmańskiego terrorystę na Westminster Bridge w Londynie. Wówczas stacja też miała poważny problem z używaniem słów mogących wskazywać na terroryzm i radykalny islam – dlatego zdarzenie było określane zgrabną frazą – „atak szaleńca”.

Trening terrorystów Hamasu

Długa historia manipulacji

Tego typu praktyka – przemilczania i ukrywania faktów – ma w BBC już obszerną historię. Według raportu z 2002 r., przygotowanego przez Trevora Assersona – brytyjskiego prawnika, który założył organizację BBC Watch – monitorującą programy korporacji, stacja dopuściła się manipulacji na potężną skalę w relacjonowaniu wydarzeń bliskowschodnich. Asserson wskazuje m.in. że BBC odmawiała nazywania Hamasu czy Dżihadu terrorystami, używając zamiennych określeń takich jak: „bojownicy” czy „radykałowie”. Natomiast kiedy zamachowcy-samobójcy zamordowali w Jerozolimie i Hajfie 26 Izraelczyków, to słowo „terror” zostało użyte jedynie w odniesieniu do odwetowego ataku sił izraelskich.

Z kolejnych raportów kancelarii Assersona, przygotowywanych w latach 2002-2009, wyłania się jeszcze bardziej alarmujący obraz. Audyt dotyczący m.in.: relacji z wojny w Iraku, konfliktu w Strefie Gazy oraz programów dokumentalnych kręconych na Bliskim Wschodzie, jednoznacznie udowadnia celowe pomijanie niewygodnych informacji oraz wyraźną stronniczość. Zwraca uwagę na fakt, że korporacja w zatrważającym stopniu uzależnia przekaz od swojej linii programowej oraz własnych interesów. Wskazuje na nagminną praktykę dopuszczania do głosu tylko jednej strony – mającej zdanie zbieżne z sympatiami/antypatiami korporacji, natomiast wypowiedzi osób i grup prezentujących odmienne stanowiska nie są wcale prezentowane. Preparowany jest w ten sposób „obiektywny” obraz wydarzeń, udokumentowany wypowiedziami starannie wyselekcjonowanych świadków.

Istotną rolę odgrywa także skrupulatny dobór słownictwa – w sytuacjach, kiedy niekorzystnego faktu nie da się pominąć (np. zamachy terrorystyczne dokonywane przez dżihadystów). Takie działanie opiera się przede wszystkim na manipulacji faktami, dezinformacji oraz przemilczaniu zdarzeń, które nie pasują do założonej tezy – wskazuje brytyjski prawnik.

Mimo że Asserson ma na koncie już wcześniejsze zwycięstwo sądowe przeciwko BBC, z powództwa brytyjskiej Partii Socialno-Demokratycznej (SDP), to stacja stara się „zamiatać pod dywan” kolejne demaskowane przez niego fałszerstwa medialne. BBC Watch oraz szereg współpracujących z nią organizacji od 2003 roku walczą o odebranie brytyjskiemu gigantowi licencji publicznego nadawcy.

Hipokryzja BBC i różaniec na celowniku

Na podstawie powyższych faktów można odnieść wrażenie, że takich słów jak „terroryzm” czy „islam”, reporterzy stacji starają sie w ogóle nie używać. Jest to jednak wniosek błędny. Czytelnym przykładem były relacje poświęcone tragicznemu zdarzeniu z Finsbury Park. 18 czerwca 2017 r. Brytyjczyk Darren Osborne wjechał samochodem w tłum muzułmanów stojących przed meczetem. Wówczas, nagle dziennikarze BBC odzyskali umiejętność wypowiadania zakazanych słów. Przekaz naszpikowany był informacjami o „zamachu terrorystycznym” i „terroryście”, mimo że na ówczesnym etapie policja nie potwierdziła jeszcze czy był to zamierzony akt Brytyjczyka, czy też stracił on panowanie nad kierownicą, bądź był pod wpływem środków odurzających.

Okazało się też, że reporterzy w takich sytuacjach nie mają problemu z wypowiadaniem słowa „islam”. Wyemitowana została imponująca ilość materiału o islamofobii, opowiadającego o tym, że muzułmanie w UK rzekomo żyją w ciągłym strachu, że są bez przerwy atakowani, a wielu z nich już od dawna boi się wychodzić z domu. Tym razem oglądając poranne pasmo BBC News, można było faktycznie się obudzić. Prowadzący nie próbowali nas uśpić, starając się używać delikatnych substytutów różnych zakazanych określeń. Nie bawiono się w tworzenie werbalnej iluzji, łagodzącej obraz rzeczywistości. W odniesieniu do ataku przeprowadzonego przez Osborne’a natężenie użycia słowa „terroryzm” – w różnych wariacjach, było tak duże, że czasami padało nawet kilka razy w jednym zdaniu.

Dziennikarze stacji dają się „zbałamucić” poprawności politycznej w bardzo wybiórczy sposób. Krytyka islamu na antenie jest dalece niewskazana, jednak zasada ta nie odnosi się do wszystkich wyznań. Katolicy traktowani są już zupełnie inaczej. Np. kiedy w naszym kraju trwała akcja „Różaniec do granic”, BBC informowało o „kontrowersyjnych modłach nad Wisłą”.

Ukraińscy kibice na stadionie w Kijowie

Brytyjscy dziennikarze fałszowali też wiadomości o Polsce

Autorzy filmu BBC o Euro 2012 postawili sobie za cel udokumentowanie tezy, że na polskich stadionach panuje podobna sytuacja jak na Ukrainie. Sugerowali, że widownia zawłaszczona jest przez neo-faszystowskie ugrupowania, których bojówki trenują walkę na specjalnych obozach, przygotowywanych przez skrajną prawicę. Film został wyemitowany w cyklu dokumentalnym BBC Panorama.

W trakcie kręcenia ekipa poprosiła służby bezpieczeństwa o udostępnienie statystyk. Nie skorzystała jednak z nich – bo informacje nie pasowały do powyższego przekazu. Przedstawiciel Komendy Głównej Policji poinformował, że nagrywane były też wypowiedzi specjalistów z jednostek od zabezpieczania stadionów, ale żadna z nich nie została wyemitowana. Policja przekazała też dziennikarzom dane dotyczące bezpieczeństwa i przestępczości na polskich stadionach, które również nie zostało wykorzystane.

Rzecznik policji ujawnił, że odrzucono także ofertę pomocy przy realizacji materiału. Twórcom filmu proponowano uczestniczenie w działaniach jednostki zabezpieczającej stadion, aby mogli zobaczyć funkcjonowanie systemu od wewnątrz. Reporterzy nie skorzystali również tym razem.

Krótko mówiąc, ponownie widzimy standardowy zestaw brudnych zagrań BBC: manipulacja faktami, przemilczanie niewygodnych informacji, dopuszczanie do głosu tylko tej strony – która potwierdza wersję stacji – oraz blokowanie dostępu tym, którzy mogliby zakwestionować postawioną już tezę.

Liczy się zysk

Mimo że naganne praktyki były już wielokrotnie demaskowane, to niestety BBC nadal uprawia ten proceder na potężną skalę. W walkę przeciwko manipulacjom giganta medialnego zaangażowanych jest kilkaset organizacji na całym świecie. Przez lata nagłaśniano kolejne fałszerstwa, jakich dopuściła się stacja, ale jej pozycja pozostaje niewzruszona.

Dzieje się tak, ponieważ dawny status BBC – publicznego emitenta, który bazował na rzetelnym przekazie, został już dawno zastąpiony innym modelem. Obecna korporacja to imperium, będące największą strukturą tego typu na świecie, posiadające imponującą liczbę własnych przedsiębiorstw z różnych branży, rozlokowanych na całym globie. Ponieważ BBC nadal zaliczana jest do najbardziej opiniotwórczych mediów, a na niektórych obszarach jest niemal zupełnym monopolistą, więc programy i wiadomości stacji mogą kształtować światopoglądy w wielu regionach geograficznych. „Odpowiednie” poinformowanie społeczeństw i całych narodów przekłada się bezpośrednio na takie kwestie jak: wyniki wyborów, zawieranie porozumień politycznych i gospodarczych, a także formowanie różnego rodzaju stref interesów – a to wszystko może mieć bardzo duże znaczenie dla zarobków przedsiębiorstw należących do korporacji.

 

Kajetan Soliński