Strona główna » Boże Narodzenie – czyli wielkie święto bałwanów

Boże Narodzenie – czyli wielkie święto bałwanów

Może brzmieć to dziwnie – ale Boże Narodzenie w Wielkiej Brytanii ma już niewiele wspólnego z tym, co celebrujemy w tym czasie – przyjściem na świat Chrystusa. Stało się czymś w rodzaju hucznej świeckiej tradycji, sprowadzającej się głównie do masowego „szturmu” na restauracje, puby i kawiarnie, oraz zatłoczonych galerii handlowych. Odwiedzając powyższe przybytki można odnieść wrażenie, że jest to wielkie święto śniegu, bałwanów i zwierząt polarnych.

Czcijmy niedźwiedzicę i renifery

Okres przygotowania na narodziny Zbawiciela, w tym niegdyś chrześcijańskim kraju, stał się przede wszystkim dwumiesięcznym czasem wzmożonego ruchu w sklepach i marketach – przystrojonych dekoracjami świątecznymi często już od końca października. Przy tej okazji warto zwrócić szczególną uwagę na „bożonarodzeniowe ozdoby”, obficie eksponowane w witrynach pawilonów i pasażach handlowych.

Najpopularniejsze są zwierzęta polarne. Renifery – zazwyczaj bez Świętego Mikołaja, z saniami pełnymi prezentów, wokół których kręcą się skrzaty bądź krasnale. Równie popularny jest biały niedźwiedź – często w czerwonym szaliku i czapce z pomponem. Ten ostatni występuje w różnych wariacjach: jako mały miś – bądź gromadka futrzaków, albo też w pełnej krasie – jako cała rodzina niedźwiedzi polarnych. Oczywiście obowiązkowym motywem wszędzie jest śnieg oraz trochę iglastych gałązek – ale już niekoniecznie choinka. Nietrudno trafić też na scenki rodzajowe z pingwinami bądź inną fauną koła podbiegunowego.

Król Bożego Narodzenia

Jednak renifery, niedźwiedzie i pingwiny nie mają szans z innym, wszechobecnym symbolem tego okresu. Wśród ozdób, dekoracji, kartek pocztowych i pozostałych gadżetów zdecydowanie króluje motyw bałwana. Śmiało można poważyć się na stwierdzenie, że jest to tutaj najpopularniejszy emblemat Świąt. Postać ze śnieżnych kulek stała się nową „twarzą” Bożego Narodzenia.

Powyższy proces wypierania i zacierania związków Wielkiej Brytanii z chrześcijaństwem nie jest niczym nowym. Trwa już od bardzo dawna. Dlatego nie tylko wśród dekoracji sklepowych, ale też w gazetach, w radio, telewizji i innych mediach ze świecą trzeba szukać jakiejkolwiek wzmianki o narodzeniu Jezusa. Miejsce Zbawiciela zajęły wszechobecne bałwany i fauna polarna. Czasami pojawia się gdzieś „coś” na kształt św. Mikołaja – z tym że katolicki święty, nosi już nazwę Father Christmas.

Chwała bałwanom – bo napędzają gospodarkę!

W Zjednoczonym Królestwie Święta zostały sprowadzone do statusu dni wolnych od pracy, podczas których można dostać prezenty, zobaczyć się z rodziną i znajomymi oraz nacieszyć przysmakami. W praktyce jest to okres wyjątkowo intensywnego ruchu w pubach i restauracjach – bo to tam zazwyczaj odbywa się spotkanie z najbliższymi. Pierwszy dzień Świąt, z punktu widzenia cateringu i sprzedaży alkoholu, jest najlepszym dniem handlowym w ciągu całego roku.

Następnie, o godzinie 15.00 niemal cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe orędzie do swoich poddanych. W klubach, pubach i innych lokalach panuje wtedy przez moment względna cisza, a klientela koncentruje się na ekranie.

Drugi dzień (Boxing Day) to przede wszystkim wielkie poświąteczne wyprzedaże. Szaleństwo zakupów ogarnia wówczas sporą część UK. Kuszące przecenami markety i galerie handlowe wypełnione są już od rana tłumami klientów. Jest to dla wielu sektorów dzień, który wysokością obrotów przewyższa wielokrotnie jakikolwiek inny okres.

Polski zaścianek

Brytyjski sposób „świętowania Bożego Narodzenia”, mimo drobnych różnic, nie odbiega specjalnie od zachodniego standardu. Na podobną modłę – zdesakralizowaną i skomercjalizowaną – odbywa się to w większości krajów Europy. Zatłoczone restauracje, puby i markety to już swoista tradycja tego okresu.

W Polsce, na szczęście, nie przyjęła się moda chodzenia po klubach ani galeriach handlowych. Święta w naszym kraju mają nadal, przede wszystkim rodzinny i religijny charakter. Mszą, podczas której najbardziej zatłoczone są kościoły, jest co roku pasterka. W Wigilię oraz 25 i 26 grudnia spotykamy się w domowym zaciszu przy jednym stole. W tym czasie nasza tradycja świąteczna jest tak silna, że z powodzeniem opiera się postępującej globalizacji.

Jednak niechlubne przykłady powielania zachodniego wzoru zdarzają się też nad Wisłą. Widać to zwłaszcza w wystroju marketów – niestety niemal wszystkie sieci należą do zagranicznych inwestorów. Europejską modę można zauważyć też na kartkach świątecznych, na których pojawiają się bałwany, niedźwiedzie itp. – na szczęście sporadycznie.

Będzie zmiana daty Świąt?

Od wielu lat bieg wydarzeń towarzyszących tej porze roku, zarówno w UK jak i w większości krajów tzw. „Zachodu”, konsekwentnie zmierza w określonym kierunku. Nastąpiło już zerwanie z chrześcijańską tradycją, symbolem Bożego Narodzenia stał się śniegowy bałwan, a okres świąteczny wydłużył się do ok. dwóch miesięcy – i cały czas się wydłuża. Cel wydaje się oczywisty – przecież 18 stycznia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Bałwana. Jesteśmy już coraz bliżej.

 

Kajetan Soliński

134210cookie-checkBoże Narodzenie – czyli wielkie święto bałwanów