Strona główna » COVID-19. O co naprawdę chodzi?

COVID-19. O co naprawdę chodzi?

Od wielu miesięcy Europę niszczy złowieszczy wirus zwany COVID-19. Gwoli ścisłości, COVID-19 nie jest wirusem lecz jednostką chorobową teoretycznie wywołaną przez, być może, wirusa, którego nazwano SARS-Cov-2. Jeśli będzie tak nękał Stary Kontynent jeszcze przez kilka miesięcy, a kto wie może nawet rok, to Europa może się już nie podnieść. Stanie się światową trzecią ligą. Dlaczego?  Wyjaśnię to później.

Na początek należy zwrócić uwagę na kilka spraw. COVID-19 jest tematem numer jeden światowych mediów już od bardzo długiego czasu. I tu pojawia się problem. Wokół wirusa wytworzyło się coś co ładnie nazywa się szumem informacyjnym. Chodzi o to, że zalewani jesteśmy informacjami wzajemnie się wykluczającymi, które nawet osobom na co dzień zajmującym się przetwarzaniem informacji ciężko jest weryfikować. Część takich informacji tworzą fani teorii spiskowych, przy innych palce maczają służby specjalne. Jest to o tyle łatwiejsze, że Chiny są krajem z w pełni działającą cenzurą i wielu informacji nie da się po prostu zweryfikować.

Warto pamiętać, że wirus pojawił się prawdopodobnie już wczesną jesienią zeszłego roku a Pekinowi udało się ten fakt ukryć przez ładne parę tygodni (do pierwszego przypadku przyznali się dopiero 8 grudnia). Lekarz Li Wenliang, który miał dokonać tego odkrycia, chciał nagłośnić sprawę – więc zniknął. Potem odnalazł się by następnie zachorować i umrzeć. Która z tych informacji jest prawdziwa? Może wszystkie a być może żadna.

Do dziś nie wiadomo nawet czy wirus jest naturalny czy może został sztucznie wyhodowany w laboratorium. Na początku pandemii „popychana” przez USA była wersja mówiąca, że wirus został stworzony w wojskowych laboratoriach w Wuhan. Pekin zbył tę informację przekonując, że wirus pochodzi od jakiś dzikich zwierząt np. od nietoperza. Tymczasem w ostatnim czasie znów pojawiły się zupełnie nowe informacje świadczące o tym, że to jednak dzieło rąk ludzkich: https://medianarodowe.com/chinska-wirusolog-koronawirus-nie-wywodzi-sie-z-natury/

Jakby nie było, nikt nie zareagował na jego rozprzestrzenianie się. Proszę sobie przypomnieć jak na przełomie grudnia i stycznia obserwowaliśmy jego powolną „ekspansję” połączoną z delikatnym sianiem paniki.

Pamiętam, że będąc w tamtym okresie w gronie anglojęzycznych znajomych powiedziałem, że skoro ten wirus jest tak groźny należy całkowicie odciąć Chiny, poczekać aż zwalczą wirusa i wtedy przywrócić dawne stosunki. W odpowiedzi usłyszałem, że to co mówię jest bardzo rasistowskie. Gdy powiedziałem im, że moje rozwiązanie nie jest rasistowskie tylko racjonalne usłyszałem z kolei, że nie można dzielić ludzi itp. Dalej w rozmowę nie było sensu brnąć. Przytaczam ją tylko dlatego by pokazać jeden z dwóch powodów dla których Europa zgotowała sobie nieciekawą przyszłość. Poprawność polityczna tak bardzo paraliżuje umysły zachodniego człowieka, że woli już zginąć (przyjmijmy tu na chwilę, ze wirus rzeczywiście jest śmiercionośny) niż narazić się na posądzenie o rasizm czy jakąś fobię.

Drugim powodem dla, którego wirus rozwijał się w najlepsze i nie robiono nic, jest po prostu biznes. Chiny są zbyt poważnym graczem by ryzykować ich niezadowolenie. Poza tym, wiele krajów prawie całkowicie uzależniło się od rynku chińskiego, co ukrywa się pod hasłem „łańcuch dostaw”. Okazało się, że zrezygnowanie z całych gałęzi przemysłu, bo gdzieś ktoś zrobi coś taniej – za przysłowiową miskę ryżu, może się okrutnie zemścić.  Bardzo niekorzystnie wygląda sytuacja, w której Wielka Brytania może produkować silniki okrętowe a nie jest w stanie wyprodukować maseczek i musi o nie żebrać w Pekinie. Kryzys związany z wirusem pokazał po raz kolejny starą prawdę, że piękne słówka o braterstwie i przyjaźni kończą się wraz z pierwszymi problemami. Gdy takowe się pojawią – każdy gra na swoja stronę – bo może kapitał nie ma narodowości ale kapitaliści już jak najbardziej ją mają.

Na marginesie warto zaznaczyć, że aż do 21 stycznia Chiny skupowały podstawowy sprzęt medyczny między innymi z rynku amerykańskiego czy z Australii.

Borys śpiący

Jak donosi tygodnik The Week już w lutym Borys Johnson był informowany o wzbierającej epidemii i o tym, że NHS jest nieprzygotowany na taki kryzys. Miało brakować między innymi respiratorów. Nam postronnym obserwatorom wydawało się wtedy, że Johnson stawiał na strategie zbiorowej odporności. The Week podał wyżej wymienione informacje na początku kwietnia. Wychodzi więc na to, że nie było żadnej strategii zbiorowej odporności a po prostu zwykła beztroska. Miesiąc po informacjach o nadciągającej pandemii premier dał się wystraszyć i zmienił zdanie. W drugiej połowie marca Zjednoczone Królestwo weszło w fazę kwarantanny. Zaczęto masowo produkować respiratory (miedzy innymi produkowały je zespół Formuły 1 Mclaren jak i producent odkurzaczy Dyson), stawiano szpitale polowe, budowano kostnice. Szykowano się na najgorsze. Skąd tak drastyczna zmiana strategii? Poza beztroską blond premiera powód może być jeszcze jeden –  komunikaty WHO. Światowa Organizacja Zdrowia skompromitowała się doszczętnie, co było powodem rezygnacji z opłat na rzecz tej agendy przez USA. Nie mam żadnych wątpliwości, że w łonie WHO doszło do gigantycznej korupcji. Organizacja przez długi czas wydawała komunikaty zgodne z linią Pekinu i jeszcze zimą zapewniała, że wirus jest w zasadzie niegroźny. Potem drastycznie zmieniła opinię i wirus stał się śmiercionośny. Być może koła rządzące w Londynie opierały się po prostu na opiniach  WHO.

Gospodarka głupcze!

Po około miesiącu kwarantanny dziennik The Times zaczął zwracać uwagę na jej katastrofalne skutki dla gospodarki. Jeśli nie zakończyłaby się błyskawicznie, prace miało stracić w krótkim czasie setki tysięcy ludzi. Okazało się to prawdą, gdyż do dziś przybyło już około 700 tysięcy bezrobotnych. Spectator z kolei zauważył, że z powodu skupienia całej uwagi na Covid-19 zaniedbuje się pacjentów z innymi chorobami, co może przełożyć się na wzrost zgonów. Zaczęto dostrzegać także rosnące problemy psychiczne sporej części populacji – związane z kwarantanną. Wszystko to przekładało się na zwiększone wydatki rządowe przy jednoczesnym ograniczeniu wpływów do minimum. Ostrzeżenia prasy na nic jednak się zdają. Rządy państw europejskich chcą za wszelka cenę zniszczyć swoje gospodarki i wpędzić kontynent w największy kryzys od czasu drugiej wojny.

Rasizm gorszy od wirusa, a może sto lat za murzynami?

Okres pomiędzy wiosną a wczesnym latem to czas gdy świat się zatrzymał i zamknął się na kwarantannie.  Szybko pojawiły się jednak rysy na apokaliptycznym obrazie serwowanym przez media. W USA doszło do zabójstwa recydywisty Georga Floyda. Tysiące ludzi wyszły na ulice. Jedni by protestować inni by plądrować. Wydawało by się logiczne, że w obliczu tak straszliwego zagrożenia policja oraz wojsko zagna nieodpowiedzialnych ludzi z powrotem do domów. Nic takiego nie tylko się nie stało, co więcej jeden z głównych autorytetów medycznych w USA posunął się nawet do stwierdzenia, że rasizm jest gorszy niż wirus. Podobne sceny jak w Stanach Zjednoczonych niewiele później oglądaliśmy w Londynie oraz innych miastach Brytanii. Czarni i lewicowi aktywiści wylegli tysiącami by protestować. W tym samym momencie, gdy ze względu na zagrożenie epidemiologiczne nie mogłem zrobić we własnym ogrodzie grilla z przyjaciółmi, tysiące ludzi protestowało w centrum Londynu. Władze ograniczyły się do idiotycznych komunikatów o zachowanie dystansu społecznego. Gdzie tu logika? Wirus zabija w ogrodzie ale już nie na proteście? Ktoś z nas potwornie zakpił. Tymczasem to w dalekiej Afryce podniosły się głosy rozsądku. Południowoafrykańska prasa zaczęła  mocno krytykować ideę kwarantanny. Dziennikarze zwracali uwagę, że wirus jest groźny tylko dla wskazanych grup, które należałoby odizolować, a cała reszta powinna żyć normalnie. Poza tym kwarantanna zrujnuje gospodarkę. Już po kilku tygodniach Afrykanie odkryli to, czego zidiociała Europa w sporej części nie chce zrozumieć do dziś. Efekt był taki, że część krajów Afrykańskich – jak na przykład Tanzania, otwarcie odeszły od kwarantanny, inne zachowywały ją na papierze ale w rzeczywistości patrzyły przez palce na jej przestrzeganie.

Prawdziwy kabaret

Naiwni mogli myśleć, że już latem powrócimy do normalnego życia. Nic z tego. Od czego bowiem są politycy. Postanowili byśmy nie nudzili się w czasie stopniowego wychodzenia z kwarantanny i zarzucili nas cała masą idiotycznych przepisów. Okazuje się więc, że wirus nie zaraża w sklepie ale zaraża w przychodni. Okazuje się, że wirus nie zaraża gdy spotkamy się w sześć osób ale zaraża gdy jest nas siedmioro. Okazuje się, że piłkarze po boisku (którzy przed meczem muszą być przebadani na obecność Covid-19) mogą poruszać się bez masek ale gdy usiądą na ławce rezerwowych maski już muszą mieć, bo mogą się zarazić. Tylko czym skoro nie mają wirusa? Okazuje się też, że nie wolno biegać maratonu na dystansie 42 kilometrów bo wtedy wirus zaraża. Nie zaraża jednak gdy ten sam maraton podzielimy na pięciokilometrowe kółka. Mogę tak wymieniać do jutra. Liczba absurdów jest tak wielka, że aż trudno w to uwierzyć. Wszystkie te idiotyzmy przebił jednak przepis nakazujący zamykać puby i restauracje o godz. 22. Brytyjczycy są dość pokornym społeczeństwem, zazwyczaj nie kwestionującym medialnej papki, ale nawet dla nich było to już za dużo. Nawet tak naiwne społeczeństwo zaczęło zadawać pytania. Halo? To jak to jest? Wirus nie zabija o 21:59 ale o 22 już staje się niezwykle groźny? W wielu medialnych wywiadach, udzielanych przez „nieodpowiedzialnych” młodych ludzi w TV, wykazywali oni (po niejednym piwnie pewnie) więcej zdrowego rozsądku niż dziennikarze mający za zadanie przedstawić ich w jak najgorszym świetle.

Pandemii nie było

Dziś już wiadomo, że przynajmniej w Europie nie było żadnej pandemii. Mamy do czynienia z wielkim medialnym oszustwem.  Bardzo cieszy mnie, że wielu polskich dziennikarzy, którzy jeszcze w marcu bili w zatrważające tony dziś głosi coś odwrotnego. Brawa dla nich za odwagę. Skoro nie ma jednak pandemii co więc wokół nas się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Polityka. Tylko tyle i aż tyle. Pierwsza połowa roku przyniosła nam nowego nieznanego wcześniej wirusa. Część polityków dała się wystraszyć, inni nie chcieli wyjść na nieodpowiedzialnych i wszystkich nas umieszczono na kwarantannie. Po kilku tygodniach stało się dla rządzących jasne, że cały ten wielki wirus to zwykły kapiszon. Problem polega na tym, że polityk sprawdza słupki poparcia. Jeśli zaś dzięki pandemii zyskał zaufanie, to nie chce go stracić. Poza tym co ma zrobić? Przyznać się do błędu i wyjść na nieodpowiedzialnego? Przecież takie coś od razu wykorzysta opozycja i przedstawi przywódcę narodu jako klauna, który dał się nabrać na grypę. Do tego potrzeba też trochę osobistej odwagi, którą w dzisiejszych czasach posiada niewielu wybrańców narodu. Dlatego tym większy szacunek dla pani premier Norwegii, która przeprosiła za zamknięcie swego kraju na kwarantannie (https://wsensie.pl/swiat/35873-premier-norwegii-przeprasza-za-lockdown).

Brytania szalona

Zaczęła się wczesna jesień, idzie sezon grypowy. Oznacza to mniej więcej tyle, że przez media przetacza się obrzydliwa propaganda pod tytułem –  druga fala pandemii. Temu szaleństwu wtóruje rząd. Codziennie media takie jak BBC wyszukują osobę, która przeszła koronowirusa lub straciła kogoś bliskiego. Telewizja daje nam łzawe historię o tym, jak jest źle i jak wszyscy możemy umrzeć. Nie chcę kwestionować prawdziwości tych historii ale należałoby zapytać – a co z chorymi na grypę, zapalenie płuc etc.? Dlaczego ich nie zapraszacie? Twarde dane mówią przecież jasno, znacznie więcej ludzi umiera na grypę  niż na koronowirusa. Oni nie są warci waszej uwagi? Nie wierzę, że dziennikarze największych stacji nie znają danych na ten temat. Oni w pełni świadomie brną w medialne oszustwo.

Jeśli idzie o prasę i portale internetowe, wytworzyła się dwu-informacja. Ten sam portal/gazeta, który rano będzie straszył śmiertelnym wirusem, wieczorem opublikuje informację zupełnie odwrotną. Poniżej dwa przykłady:

https://gloswielkopolski.pl/szwecja-nikt-juz-nie-umiera-od-koronawirusa…

https://www.onet.pl/?utm_source=t.co_viasg_medonet&utm_medium…

Rząd brytyjski, który najpierw wystraszył rodziców tak, że ci nie chcieli puszczać swoich pociech z powrotem do szkół, obecnie zmienił narrację i twierdzi, że dziecko ma znacznie większą szansę, że wpadnie pod samochód niż, że zachoruje na koronowirusa.

W momencie, gdy Holandia rezygnuje z maseczek, bo nie ma żadnych naukowych dowodów na ich skuteczność, Wielka Brytania podnosi wysokość kar za ich nienoszenie! Pomijam przy tym fakt, że w jednej maseczce można chodzić trzy miesiące i nikogo to nie obchodzi.

„Łatwiej ludzi oszukać niż przekonać ich, że zostali oszukani.”

Te słowa Marka Twiana dobrze oddają obraz obecnej sytuacji. Czytelniku nie wstydź się, nie ty jeden zostałeś oszukany – oszukano miliony. To nic złego. Na przyszłość jednak naucz się czytać znaki. Żaden polityk nie zaryzykuje tysięcznych wieców wobec groźnej epidemii, żaden lekarz nie powie Ci, że rasizm jest gorszy niż wirus, jeśli nie będzie przekonany, że jest bezpieczny.

Koronowirus oczywiście istnieje. Ten z numerem 19 jest jednym z wielu znanych wirusów z tej grupy. Niektórzy ludzie na niego zachorują. Podobnie jak mogą zachorować na tysiąc innych chorób. Niektórzy ludzie umrą. Tak jak mogą umrzeć na tysiąc innych chorób. Ten wirus nie wyróżnia się niczym szczególnym. Z czym więc mamy do czynienia jeśli, tak jak wskazuję od początku, żadnej pandemii nie ma? Z odpowiedzią przyszedł mi miesięcznik Polska Zbrojna. We wrześniowym numerze mamy debatę ekspertów na temat kondycji polskiego przemysłu zbrojeniowego wobec obecnej sytuacji. W toku dyskusji musiało paść pytanie o to czy w ogóle mamy do czynienia z pandemią. Odpowiedź była jednoznaczna. Żadnej pandemii nie ma. Tak mówią twarde fakty. To, co obecnie przeżywamy, to po prostu wojna bioinformacyjna oraz działania hybrydowe z nią związane. Z podobnymi twierdzeniami spotkałem się już ostatnio kilka razy. Wychodzi na to, że jesteśmy ofiarami nietypowego starcia pomiędzy dwoma gigantami, z których jeden chce nie tylko zastąpić drugiego na szczycie, ale też na dobre go zneutralizować.

Michał Gackowski

118040cookie-checkCOVID-19. O co naprawdę chodzi?