Strona główna » Czy Jezus urodził się naprawdę?

Czy Jezus urodził się naprawdę?

Żyjąc na Wyspach często możemy się spotkać z wyśmiewaniem chrześcijaństwa – jako wymyślonego zestawu mitów. Moda ta powoli dociera również nad Wisłę. Polega ona głównie na podważaniu istnienia Jezusa. Zasada jest bardzo prosta. Skoro Jezus nigdy nie istniał to cała religia zbudowana wokół niego jest stekiem bzdur. Oczywiście ludzie to powtarzający powielają, najczęściej nieświadomie, po prostu lewicową propagandę, która bardzo dba o to, by chrześcijaństwo – będące na Zachodzie w zaniku – nie odrodziło się.

Przez lata mieszkając w Londynie poznałem wielu muzułmanów i hinduistów. Nigdy z ich ust nie usłyszałem złego słowa pod adresem chrześcijaństwa. Nigdy. Natomiast ze strony białych Brytyjczyków kilka razy zdarzyło mi się słyszeć o „bzdurach zwanych chrześcijaństwem” czy „wymyślonym kolesiu”. Te osoby nie robiły tego by mnie obrazić. W ich mniemaniu – powtarzali po prostu oczywistą oczywistość.

Muszę przyznać, że taktyka przedstawiania Jezusa jako postać z bajki jest bardzo sprytna. Nie wytrzymuje jednak konfrontacji z faktami.

Na początek posłużę się wspomnieniem ze studiów. Studiując historię miałem to szczęście, że moim wykładowcą od starożytnego Bliskiego Wschodu był profesor Stefan Zawadzki. Człowiek uznany na świecie i najlepszy obecnie żyjący specjalista od tego regionu w Polsce. Profesor oprócz wykładów prowadził z nami tzw. ćwiczenia, na których analizowaliśmy tekst źródłowe. Pochodziły głównie z Mezopotamii ale zdarzały się również te pochodzące z Ziemi Świętej. Gdy analizowaliśmy jeden z nich, studentka zapytała jaka jest pewność, że Jezus w ogóle istniał? Odpowiedź profesora była krótka. Stwierdził, że o to czy Jezus był istotą boską możemy się spierać, ale podważanie istnienia jego postaci naraża nas na śmieszność, bo mówi o nim zbyt wiele źródeł historycznych.

Co więc wiemy o Jezusie jako postaci historycznej?

Zacznijmy od początku. Wiemy, że Jezus urodził się po Chrystusie lub przed Chrystusem. Brzmi dziwnie prawda? Chodzi o to, że nie urodził się w roku pierwszym. Ktoś kiedyś układając współczesny kalendarz po prostu się pomylił w obliczeniach. Dziś przyjmuje się, że przyszedł na świat około 6 lub 7 roku naszej ery lub – co o wiele bardziej prawdopodobne – w 4 roku przed naszą erą. Nie ma pewności czy urodził się w Betlejem. Wiemy jednak na pewno, że mieszkał w okolicach Nazaretu.

“Uczieczka do Egiptu”, Fresk Giotto di Bondone, 1305 r. (fot. Wikimedia Commons)

Na początku biblijnej opowieści słyszymy o ucieczce Marii i Józefa z maleńkim Jezusem do Egiptu. Jest to często wykorzystywane w propagandzie mającej nas uczulić na los uchodźców. Niestety ten idiotyczny argument wykorzystują też niektórzy księża. Tymczasem Święta Rodzina podróżowała w ramach jednego państwa – Imperium Rzymskiego. Twierdzenie, że byli uchodźcami jest równie zasadne jak mówienie, że podczas jazdy z Łodzi do Warszawy zmienimy kraje. Nie to jest jednak najważniejsze. Biblia mówi o rzezi niewiniątek. Teoretycznie nie ma na to żadnych dowodów historycznych. Przynajmniej nie takich, jakie może podsuwać nam wyobraźnia. Jednak to tylko pozory. Wiadomo bowiem, że Herod Wielki, król Judei z łaski Rzymian, pod koniec swego życia dopuszczał się okrutnych mordów – w tym zabójstw na najbliżej rodzinie. Nie można wiec wykluczyć, że źródła historyczne po porostu nie wspominają o każdej jego zabroni na maluczkich lub, że wobec wzrastającego terroru Święta Rodzina poczuła się zagrożona i postanowiła udać się do Egiptu. Biblia zawiera wiec wyraźnie echo prawdziwych wydarzeń.

Głównym źródłem informującym nas o życiu Chrystusa są Ewangelie. Według prostych ludzi, nie potrafiących odnaleźć się w realiach epoki, są one dowodem na mityczny charakter dzieł. Dlaczego? Bo spisywane były po śmierci Chrystusa. W okresie 30 do nawet 70 lat po relacjonowanych wydarzeniach.  W epoce smartfonów może to wydawać się niewyobrażalną przepaścią. Dawniej jednak tak nie było. W czasach gdy niewiele osób potrafiło pisać, przekazywanie ustne historii miało bardzo duże znaczenie i było czymś powszechnym. Pamiętajmy,  że Homer był niewidomy. Iliady nie czytał z kartki tylko recytował z głowy.

Istnieje też teza, że znane greckie Ewangelie to prostu przekłady wcześniejszych tekstów z języka aramejskiego i hebrajskiego. Ma na to wskazywać brak wzmianek o zburzeniu świątyni jerozolimskiej.

Teolodzy analizujący Ewangelie zastanawiają się nad różnicami pomiędzy nimi. Dla historyka jest to zaś jasny dowód, że powstawały niezależnie od siebie. Warto też pamiętać, że Ewangelii było więcej. To, że nie weszły  do kanonu pism natchnionych, nie ma z historycznego punktu widzenia żadnego znaczenia. Przykładem niech będą odkryte w XIX wieku w Egipcie obszerne fragmenty pisma nazwanego Ewangelią Piotra. Takich pism mających różnych autorów jest aż kilkanaście.

By wyjść poza krąg chrześcijański warto wspomnieć o „Satyrykonie” Petroniusza. Rzymianin z krwi i kości we fragmentach parodiuje Ewangelię. Trudno uwierzyć by ktoś żyjący współcześnie brał się za parodiowanie czegoś od początku do końca wymyślonego. To się po prostu nie dodaje.

W 70 roku syryjski filozof Mara Bar-Separion w jednym z listów porównywał Jezusa z Sokratesem i Pitagorasem.

Obywatel Rzymski, choć Żyd z pochodzenia, Józef Flawiusz w jednym ze swoich dzieł również wspomina o Jezusie, choć błędnie czyni go przywódcą powstania Żydowskiego .

O zabiciu Jezusa wspomina też Talmud Babiloński.

Trzeba przyznać, że jak na „fikcyjną” postać, wspomina o Jezusie bardzo dużo źródeł i to pochodzących z trzech różnych kręgów kulturowych.

 

Michał Gackowski

 

135640cookie-checkCzy Jezus urodził się naprawdę?