Strona główna » Drogi do WOLNOŚCI (VIII)

Drogi do WOLNOŚCI (VIII)

Pierwszym krajem, który wniósł sprawę polską na arenę międzynarodową były Węgry. Do zmiany nastrojów społecznych przyczyniła się II brygada legionów, w morderczych bojach broniąca wstępu do serca Węgier. Nastroje antysłowiańskie, przynajmniej jeśli idzie o Polaków, słabły ustępując emocjom propolskim. Głową akcji propolskiej był Gyula hrabia Andrassy. Począwszy od marca 1915 roku lobbował za sprawą naszej ojczyzny. Działanie wydatnie ułatwiało mu męstwo II brygady. W grudniu 1915 roku Andrassy wniósł tę kwestię na forum parlamentu węgierskiego.  Żądał między innymi utworzenia niepodległej Polski. Tym samym Budapeszt był pierwszą stolicą oficjalnie podnoszącą sprawę polską na poziomie parlamentu. Rząd węgierski, chcąc nie chcąc, musiał zareagować.  W kwietniu 1916 roku minister spraw zagranicznych Austro-Węgier Istvan Burian udał się do Berlina na rozmowy w tej sprawie. Sojusz sojuszem ale budowa wielkiej monarchii naddunajskiej, kończącej się gdzieś za Warszawą, to nie mieściło się w głowie Niemców. Kanclerz Niemiec zaproponował 5 kwietnia budowę Polski jako państwa buforowego pod kuratelą jego kraju. Takie rozwiązanie z kolei odrzucił Burian. Sprawa polska w obozie państw centralnych poszła w odstawkę.

POW, Piłsudski, legiony

Po opuszczeniu Warszawy przez Rosjan w połowie sierpnia 1915 roku do stolicy udał się Piłsudski. Zrobił to samowolnie nikogo  w zasadzie nie informując i nie pytając o zdanie. Zrobił to by zająć się sprawami POW i tworzeniem „faktów dokonanych”. Piłsudski, kochał Polskę, był gotowy oddać za nią życie, miał jednak całą paletę cech negatywnych, które doskonale opisuje Rafał Ziemkiewicz w swojej pracy „Złowrogi cień marszałka”.  Co nas interesuje w tej chwili: to że w połowie roku 1915 mieliśmy trzy brygady legionów. Pierwsza Piłsudskiego, druga Hallera i najmłodsza trzecia Stanisława Szeptyckiego. Pierwsza brygada – o co dbał przyszły marszałek – obrosła wkrótce legendą. Pozostałe dwie, choć biły się bohatersko, były często przez ludzi Piłsudskiego lekceważone, podobnie zresztą jak Władysław Sikorski formalnie sprawujący nadzór nad wszystkimi trzema. Sikorski był wręcz nienawidzony przez ludzi z pierwszej brygady. Niestety nawyki, których nauczył swoich legionistów Piłsudski negatywnie odbiły się potem na funkcjonowaniu II RP.

Piłsudski widząc marny stan liczbowy POW nie chciał odkrywać tego faktu przed państwami centralnymi. Z drugiej strony wstrzymał częściowo werbunek członków POW do legionów, bo nie chciał by nowi rekruci służyli za mięso armatnie. Domagał się jasnych deklaracji ze strony Wiednia lub Berlina. Do końca sierpnia udało mu się przeforsować swoje stanowisko.

Komendantem POW został major Michał Żymierski, który miał za zadanie wysłanie części członków do pierwszej brygady przy jednoczesnym utrzymaniu konspiracyjnego charakteru organizacji. Został on zastąpiony w połowie IX 1915 roku przez kapitana Tadeusza Kasprzyckiego, który z kolei w nowo zaistniałych warunkach musiał odtwarzać stan osobowy organizacji. Trwało to do wiosny 1916 roku.

Tytułowa strona “Głosu lubelskiego” z 1916 r.

W październiku 1915 roku wszystkie legiony ściągnięto na teren Wołynia. Piłsudski rozpoczął akcję agitacyjną mającą zapewnić mu nadzór nad wszystkimi trzema legionami i odsunięcie na bok znienawidzonego Sikorskiego. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W II 1916 roku doszło do szeregu posunięć zmierzających w kierunku powołania rady pułkowników. Miało to być kolegialne ciało zarządzające legionami. Miesiąc później Piłsudski udał się na urlop zdrowotny. Była to tylko częściowo prawda, gdyż brygadier nie zaniedbywał działalności politycznej – czego efektem była podróż do Wiednia a następnie do Cieszyna, gdzie znajdował się sztab CK armii. Jak zwierzył się Daszyńskiemu, rozważał kilka rozstrzygnięć sprawy legionowej. Pierwszą opcją było istnienie dwóch legionów: jednego w Galicji, drugiego w Królestwie Polskim. Druga to dowództwo nad całością legionów przypadające Piłsudskiemu. Wreszcie trzecia opcja to rozwiązanie I brygady w sytuacji gdyby brygadier nie zdobył odpowiednich wpływów.  W rozmowach z CK armią jako straszaka używał POW, którego znaczenie i liczebność mocno podkoloryzowywał. Chciał stworzyć wrażenie osoby trzymającej wszystkie karty. W momencie gdyby nie uzyskał tego co chciał mógł porzucić ideę legionową na rzecz POW i oparcia się na Niemcach. Liczył, że wraz z wyczerpywaniem się zasobów ludzkich jego pozycja będzie coraz silniejsza. Na front powrócił w końcu IV 1916 roku. W V 1916 roku zdecydowano się powołać w końcu radę pułkowników.

Wpływy Piłsudskiego rosły. Z końcem VI wydał opanowanym przez swoich ludzi jednostkom werbunkowym zakaz werbowania rekruta do legionów. Wykonując jego zarządzenia piłsudczycy opuścili biura werbunkowe w VII 1916 roku, gremialnie przechodząc do POW. Nie udało mu się jednak przejąć całkowitej kontroli. Biura werbunkowe, choć mocno uszczuplone, istniały nadal. Piłsudski zamierzał działać – jak to miał w zwyczaju – metodą faktów dokonanych. Przejmując całą władze chciał oczywiście zaspokoić swoje  ego, poza tym chodziło o nacisk na państwa centralne. Liczył, że po tak długim czasie, w którym legioniści wielokrotnie dowiedli swej wartości bojowej, należy zrobić krok na przód i zacząć przekształcać legiony w zalążek armii polskiej.  29 VII 1916 roku demonstracyjnie złożył prośbę o dymisję. Podanie przyjęto ale aż do 20 VIII w ogóle go nie rozpatrywano. Austria grała na zwłokę.  Była to forma pertraktacji. Niespodziewanie jednak pod koniec sierpnia do akcji włączyli się Niemcy. Wobec niesubordynacji zażądali usunięcia Piłsudskiego z legionów. Słabnące Austro-Węgry chwilowo wybrnęły z sytuacji udzielając Piłsudskiemu 2 IX 1916 roku urlopu. Po cichu wezwano go na pertraktacje, w drodze których zaproponowano mu komendę nad mającym wkrótce powstać Polskim Korpusem Posiłkowym. Jako że był to krok naprzód w tworzeniu armii polskiej Piłsudski wyraził zgodę.  Porozumienie storpedowali jednak Niemcy. Nie mając wyjścia Komenda Główna armii zwolniła 27 IX Józefa Piłsudskiego z legionów. Zaczęła się reorganizacja pierwszej brygady. Usuwano wiernych Piłsudskiemu oficerów.

Akt 5 listopada

Niemcy musiały popsuć plany Wiednia, chciały bowiem Polaków wykorzystać we własnym interesie. Wspominałem na początku jak Węgrzy jako pierwsi wnieśli sprawę polską na szczebel parlamentu, co skończyło się pertraktacjami Berlina z Wiedniem. Rok 1916 to rok największej potęgi państw centralnych. Ich pozycja była tak mocna, że ambasador USA  w Cesarstwie Niemieckim na jednym z przyjęć powiedział do księżnej Lubomirskiej, że nie ma wątpliwości, że to państwa centralne wygrają wojnę. Nawet jeśli była to tylko pewnego rodzaju kurtuazja z jego strony, to świadczyła o tym jak silny był blok Berlina z Wiedniem. Wygrywali bitwy o najważniejsze strategicznie tereny, a tam gdzie nie mogli wygrać nie cofali się. Berlin, podobnie zresztą jak Paryż i Londyn, wiedział że przeciągające się „zapasy” wojenne będą się powoli obracały przeciw państwom centralnym z powodu położenia i mniejszej ilości zasobów.  Dlatego Berlin z jednej strony szukał sposobu by wywalczyć separatystyczny pokój i zamknąć choć z jeden z frontów, z drugiej szukał nowego rekruta – z każdym miesiącem coraz bardziej potrzebnego. Jak pisałem, kanclerz Niemiec już wiosną zaproponował budowę buforowego państwa polskiego. Dla wykrwawiających się powoli Niemców rekrut polski był łakomym kąskiem, nawet jeśli trzeba by tego rekruta sprzątnąć sojuszniczemu Wiedniowi. Dlatego Niemcy skutecznie storpedowali rozmowy Piłsudskiego z Austriakami. Jednocześnie pomiędzy 11 a 16 sierpnia w Wiedniu odbyło się kilka serii rozmów, na których ustalono utworzenie Królestwa Polskiego. Ostatecznie Wiedeń pogodził się z tym, że nie powstanie Austro-Węgro-Polska. Cesarz Karol I dał się przekonać. 18 X na zamku w Pszczynie podjęto decyzję o utworzeniu Królestwa Polskiego pod niemiecko-austriackim, choć faktycznie tylko niemieckim, zwierzchnictwem.

W dniach 28-30 X w Berlinie przebywała polska delegacja z rektorem Uniwersytetu Warszawskiego Józefem Brudzińskim na czele. W jej skład wchodzili między innymi Franciszek Radziwiłł i Adam Ronikier. Spora część polityków, w tym piłsudczycy, zbojkotowała niemieckie propozycje, uważając je za niepoważne. Niestety mieli słuszność. Polscy delegaci, mimo przyjmowania z honorami, nie usłyszeli żadnych konkretów. Akt zapowiedzi proklamacji  Królestwa polskiego ogłoszono 5 listopada 1916 roku pod egidą obu cesarzy, choć żaden z nich się pod nim nie podpisał. Z czasem większość działaczy polskich, zarówno z Niemiec jak i monarchii naddunajskiej, uznała akt za znaczący krok w dobrą stronę. Bardzo ostro zaś potępili go realiści oraz endecy. Dmowski na zamku w Rapperswil 11 XI wydał ostry protest, który przeszedł do historii jako Protestacja Lozańska.

Michał Gackowski

  • Poprzednia część cyklu “Drogi do wolności” TUTAJ

 

133030cookie-checkDrogi do WOLNOŚCI (VIII)