Strona główna » Drogi do wolności (X)

Drogi do wolności (X)

To już dziesiąta część Dróg do Wolności.  Cel tych artykułów jest dwojaki. Z jednej strony staram się ukazać w bardzo skrótowej formie naszą drogę do niepodległości, która rozpoczęła się na długo przed 1914 rokiem, z drugiej strony chcę odbrązowić mity narosłe wokół niej oraz oddać hołd zapomnianym bohaterom.

Akt 5 listopada na bis

Patrząc ze stuletniej perspektywy, należy zrozumieć zarówno obawy endeków jak i zachwyt drugiej strony.  Niemcy nie określiły nawet dokładnie granic Królestwa Polskiego. Nie miały zamiaru traktować tego państwa poważnie w przyszłości. Zarzuty endeków są ze wszech miar słuszne. Królestwo Polskie miało być małym buforowym państewkiem całkowicie zależnym od Niemiec. Polacy, po latach, mieli zrozumieć jak niewiele znaczą i sami mieli poprosić o przyłączenie do Niemiec. Tyle, że Niemcy nie byli tak sprytni jak im się wydawało.  Strona polska, która z entuzjazmem przyjęła Akt, doskonale zdawała sobie sprawę z planów Berlina.  Powołanie Królestwa było dla nich nie celem finalnym a po prostu kolejnym krokiem w drodze  ku pełnemu odrodzeniu. Akt 5 listopada sprowokował do działania aliantów, którzy musieli jakoś zareagować. Rosja zaprotestowała 15 listopada. Dzień później poparły ją Wielka Brytania i Francja. Rosja była jednak już na prostej drodze w otchłań, więc nie ma sensu zajmować się ani tym, ani kolejnymi aktami wydawanymi przez Petersburg.

Tymczasowa Rada Stanu

14 stycznia 1917 r. realizując postanowienia Aktu 5 listopada powołano w Warszawie TRS – 25 osobowy organ doradczy, będący pomocniczą jednostką zarządzającą Królestwem Polskim.  Dla Polaków był to formalny początek budowania polskich władz państwowych.  16 stycznia POW podporządkowała się TRS. W marcu Rada groziła dymisją w obronie legionów polskich. Przyczyniło się to do utworzenia 10 kwietnia Polskiej Siły Zbrojnej. Następnie, w maju Rada znów weszła w konflikt z władzami niemieckimi, żądała powołania regenta oraz stworzenia formalnego rządu. Grające na zwłokę Niemcy przyczyniły się wkrótce do wybuchu kryzysu przysięgowego. Tuż przed jego wybuchem, 8 lipca 1917 r., rada przyjęła projekt konstytucji przyszłego Królestwa Polskiego. 27 października powołano, w końcu, Radę Regencyjną.

Polski Korpus Posiłkowy

Józefowi Piłsudskiemu nie udało się zlikwidować legionów. Choć targane kryzysami, istniały nadal. Władze w Wiedniu postanowiły je zreformować. 20 września 1916 r. przekształciły legiony w Polski Korpus Posiłkowy. Po akcie 5 listopada 10 kwietnia 1917 r. Wiedeń przekazał PKP pod dowództwo niemieckie w Królestwie Polskim. W lipcu 1917 r. żołnierze PKP odmówili złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec, co poskutkowało przekazaniem ich z powrotem pod zarząd Wiednia. 25 października ponad siedem i pół tysiąca żołnierzy wysłano do Czerniowiec. 16 lutego 1918 r., w wyniku protestu przeciw traktatowi brzeskiemu, nastąpił bunt. Większości żołnierzy pod dowództwem Józefa Hallera, po bitwie pod Rarańczą, gdzie pobili wojska austro-węgierskie, przebiła się przez front i 6 marca połączyła się z drugim Korpusem Polskim w Rosji.

Piłsudski

W wyniku aktu 5 listopada Józef Piłsudski zaoferował generałowi gubernatorowi Hansowi von Beselerowi tworzenie armii polskiej pod bokiem Niemiec. 12 grudnia 1916 r. przybył do Warszawy. 16 stycznia wszedł w skład Tymczasowej Rady Stanu. Był odpowiedzialny za tworzenie Polskiej Siły Zbrojnej, która już w kwietniu liczyła 21 tysięcy rekruta. Piłsudski, będąc niepewny wyniku wojny, wywołał tak zwany kryzys przysięgowy. Żołnierze mieli złożyć przysięgę na wierność obu cesarzom oraz przyrzec walkę u boku państw centralnych do końca wojny. 9 i 11 lipca żołnierze odmówili. Przysięgę złożyli jedynie pochodzący z drugiego legionu żołnierze pod dowództwem Józefa Hallera. W wyniku odmowy Polacy zostali internowani, a Józef Piłsudski aresztowany. Finalnie trafił do Magdeburga. Uczciwie trzeba przyznać, że jego więzienie było bardzo łagodne, Niemcy nie chcieli z niego jeszcze rezygnować, ale przyczyniło się ono do budowy legendy – jako ofiary represji niemieckich. Postawa Piłsudskiego wynikała z postawy Niemiec, które zdając sobie sprawę, że Rosja jest już pobita, zaczęły bagatelizować sprawę polską. Berlin był zupełnie ślepy na to, co sam zrobił. Akt 5 listopada wymusił reakcje aliantów. Odkładanie na później lub bagatelizowanie sprawy polskiej wobec tego, co działo się po drugiej stornie frontu, spychało Polaków w objęcia wrogiego Berlinowi obozu.

Rewolucja i pokój

W lutym 1917 r. wybuchła w Rosji rewolucja. Car został pozbawiony władzy. Miał wyjechać do Wielkiej  Brytanii, ale jego daleki kuzyn Jerzy V nie bardzo był zainteresowany pomocą, gdyż wiązało się to z wydatkami! Tym samym Anglicy przypieczętowali los carskiej rodziny.  Nowy republikański rząd tymczasowy próbował opanować chaos i jednocześnie wywiązać się ze zobowiązań sojuszniczych. Kiereńskiemu udało się po raz ostatni zdyscyplinować armię i przygotować uderzenie na państwa centralne. Niestety, z lipcowej ofensywy rosyjskiej nic nie wyszło. Początkowy entuzjazm żołnierzy szybko prysł, a próba  opanowania chaosu poprzez kolejne uderzenie okazała się gwoździem do trumny Rosji. Chwiejące się już Austro-Węgry odzyskały większość Galicji (miedzy innymi Tarnopol) oraz Bukowiny. We wrześniu Niemcy uderzyły na Inflanty, zajmując miedzy innymi Rygę i niebezpiecznie zbliżając się do Petersburga. Te wypadki ułatwiły sprawę bolszewikom. W październiku wybuchła rewolucja, która zapoczątkowała kilkuletnią wojnę domowa w Rosji. Nic lepszego dla państw centralnych nie mogło się zdarzyć. Rosja nie był zdolna do jakiegokolwiek wysiłku zbrojnego. 15 grudnia 1917 r. w Brześciu Litewskim zainteresowane strony podpisały rozejm. Rozpoczęły się negocjacje zakończone zawarciem tak zwanego traktatu brzeskiego 3 marca 1918 r. Niemcy tryumfowały na wschodzie. Wcześniej, 9 lutego, państwa centralne podpisały  tzw. „pokój chlebowy”, w którym uznawały odrębność Ukrainy.

Odznaka Centralnego Urzędu Ewidencyjnego Polskiego Korpusu Posiłkowego

Polskie Korpusy w Rosji

Nie tylko Niemcy, potrzebujący rekruta, zaczęli traktować sprawę polską poważnie. Tymczasowy rząd Kiereńskiego zezwolił na tworzenie polskich korpusów. Niestety dla rządu – za późno. I Korpus Polski w Rosji, pod dowództwem generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, sformowano 24 lipca 1917 r. Korpus liczył ponad 20 tysięcy żołnierzy. Nie wszedł do walki z Niemcami. Jego dowódca generał Józef Dowbor-Muśnicki przyjął postawę wyczekującą, nie chcąc się angażować w wewnętrzne sprawy Rosji. Niestety nie udało się tej postawy zachować do końca. Korpus na początku 1918 r. wszedł w fazę kilkumiesięcznych zwycięskich walk z bolszewikami. 21 maja 1918 r. został rozbrojony przez Niemców w Bobrujsku. Następnie uznał zwierzchnictwo Rady Regencyjnej i do lipca był powoli przetransportowywany do Warszawy.

21 grudni 1917 r. powołano II Korpus Polski. 7 tysięcy żołnierzy, najpierw pod dowództwem generała Sylwestra Stankiewicza, a następnie generała Władysława Glassa. Korpus został sformowany z polskich żołnierzy armii rosyjskiej frontu rumuńskiego. Formacja przedostała się na Ukrainę, gdzie pod koniec marca 1918 r. dowództwo nad nim objął generał Józef Haller. W kwietniu władze niemieckie zaproponowały samorozwiązanie się korpusu. Haller nie zgodził się.  Postanowił cofnąć się z wojskiem za Dniepr, gdzie nie sięgała władza państw centralnych. Po drodze toczył boje ze zrewoltowanym chłopstwem ukraińskim. Ostatecznie został otoczony przez Niemców. W dniach 10-11 maja 1918 r. stoczył z nimi bitwę pod Kaniowem. Mimo że Niemcy stracili ponad tysiąc żołnierzy, Haller musiał skapitulować. Data ta jest symbolicznym końcem II Korpusu. Haller zaś stał się jedynym polskim dowódcą, który bił się ze wszystkimi trzema zaborcami.

III Korpus Polski w Rosji został utworzony pomiędzy grudniem 1917 r. a styczniem 1918 r. Jego powstanie sprowokowała para-państwowa bolszewizująca Ukraińska Centralna Rada w Kijowie. Jej bandy napadały na  ludność Polską, głównie ziemiaństwo, grabiąc i mordując.  Około 3 tysięczny korpus, pod dowództwem generała Eugeniusza de Henning-Michaelisa, rozpoczął ciężkie i wyniszczające walki z bandami ukraińskimi. Pod koniec lutego, rozrzucony na dużym obszarze korpus, liczył już tylko ponad dwa tysiące żołnierzy. Naczelne dowództwo (polskie) chciało skłonić generała do połączenia jego III Korpusu z II Korpusem. Ten jednak zwlekał, wchodząc wciąż w kolejne walki, również z armią czerwoną. Gdy na Ukrainę wkroczyły wojska niemieckie de Henning-Michaelis przeniósł się do Kijowa, gdzie podjął rokowania. Tam też atakowany był przez oddziały ukraińskie. Ostatecznie skapitulował w nocy z 9 na 10 czerwca 1918 r. gdy jego oddziały zostały otoczony przez wojsko austriackie.

Wiedeń na bis

Pisałem wielokrotnie, że obraz Austro-Węgier utrwalony w polskiej popkulturze jest daleki od stanu faktycznego. Takie państwo nie miałoby prawa funkcjonować i załamałoby się po pierwszym ciosie. Tymczasem na koniec 1917 r. walczyło na czterech frontach. Było to już jednak ostanie tchnienie imperium. Monarchia naddunajska zaczęła wchodzić w fazę rozkładu. Doskonale wiedział o tym cesarz Karol I, dlatego przez większość 1917 r. starał się zawrzeć separatystyczny pokój. Niestety, siłą monarchy są jego doradcy. Boleśnie przekonał się o tym właśnie Karol I. Od grudnia 1916 r. jego ministrem spraw zagranicznych był Ottokar Czernin, który odpowiadał za pertraktacja pokojowe. Nie potrafił wprowadzić żadnych rokowań z aliantami w fazę konkretów. Wyciągniętą dłoń brytyjską postanowił zamienić na amerykańską, czym zraził do siebie premiera Zjednoczonego Królestwa. Na rokowania pokojowe z Rosją pojechał spanikowany, nie był  w stanie trzeźwo myśleć i stał się marionetką w rękach Niemiec. Stracił ostatnią szansę na uratowanie swego kraju. Niemcy, przygotowujące się do budowy Europy wschodniej pod swoje dyktando, postanowiły, że jednak mogą odpuścić Polskę, którą chciały odstąpić Wiedniowi. Byłoby to przysłowiowe rozwiązanie „gdzie wilk syty i owca cała”.  Wiedeń odstąpiłby wprawdzie Galicję Polsce, ale królem Polski miał zostać cesarz Karol I. Rada Regencyjna zaaprobowała tę propozycję i zaprosiła cesarza na tron. Zachowujący się jak lunatyk Czernin, nie zauważył pojawiającej się szansy i przez swoje niezdecydowanie ją zaprzepaścił. Co więcej, postanowił wbić gwóźdź do trumny swojej monarchii. Nad Dunajem zimą 1917/1918 r. panował głód, który pchał kraj ku przepaści. „Genialny” strateg Czernin wymyślił zawarcie pokoju z Ukrainą, w zamian za dostawy żywności. Był to tak zwany „pokój chlebowy”, o którym wspominałem wcześniej. W praktyce Wiedeń podpisał pokój z krajem de facto nie istniejącym, który nigdy nie spełnił warunków traktatu. Rozwścieczyło to ludność polską. Wracającego do Wiednia ministra, na każdym polskim dworcu, przed linczem musiała chronić armia. W Krakowie niszczono portrety cesarza a psy biegały w austriackich orderach. Wrażenie było piorunujące. Jeśli od Wiednia odwrócił się najbardziej lojalny naród, to nic nie mogło go już uratować. Żeby zrozumieć jaką szansę wypuścił Wiedeń z rąk należy wiedzieć, że identyczne propozycje jak Niemcy składała pod koniec 1917 r. Wielka Brytania. Austro-Węgry oraz Polska połączone były unią personalną. Czernin który myślał, że od Amerykanów może uzyskać coś więcej, nie podjął tematu. W tej sytuacji premier Zjednoczonego Królestwa, któremu chodziło tylko o oderwanie sojusznika od Niemiec, zmienił swoje podejście i na początku 1918 r. nakazał rozpoczęcie akcji propagandowej nastawionej na rozbicie Austro-Węgier od wewnątrz.

 

 Michał Gackowski