Strona główna » Mamy rok 2045, Polską rządzi ultralewicowa koalicja…

Mamy rok 2045, Polską rządzi ultralewicowa koalicja…

Mamy rok 2045, Polską rządzi ultralewicowa koalicja, a jej przedstawiciel zasiada też w Pałacu Prezydenckim. Mimo wielu wysiłków nie udało się zmienić archaicznej Konstytucji RP z 1997 roku, ale dzięki sprytnym ustawom aborcja jest dostępna na życzenie.

Rząd zmagając się z kryzysem demograficznym i coraz bardziej starzejącym się społeczeństwem, rozważa co zrobić z upadłym systemem emerytalnym i tragiczną sytuacją w służbie zdrowia. Jest! Nowa ustawa o eutanazji! Każdy członek naszego społeczeństwa może być jej natychmiast poddany, gdy zapadnie na zdrowiu, przecież nie może być obciążeniem dla rodziny, mało zresztą kto ma już dzisiaj dzieci, a szpitale nie radzą sobie z leczeniem nawet najmłodszych. Po co przedłużać życie chorego, po co ma cierpieć, nikt nie chce oglądać umierania – to przecież takie nieestetyczne… Podobnie z tymi, którzy „swoje przeżyli”, komfort życia – dowodzą tego badania zachodnie – drastycznie spada po 70. roku życia, a państwa nie stać, by płacić emeryturę – i tak już skromną – więcej niż 10 lat. Wystarczy wypicie jednego „koktajlu” w zaciszu domowym i bezboleśnie we śnie kończymy swoje bezsensowne i już bezcelowe życie.

Tuż po uchwaleniu ustawy, mała grupka posłów chadecji, która od 20 lat nie zdołała wygrać wyborów i wejść do rządu, zaskarża ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Mimo, że system sprawdza się świetnie, szpitale w końcu są odciążone, a system emerytalny „łapie oddech” (bo w końcu można zaplanować ile lat wypłacana jest emerytura), to zawsze znajdą się tacy, którzy będą próbowali – poprzez swoje ultrakonserwatywne poglądy – narzucić innym i państwu, jak mają żyć – albo bardziej dokładnie – jak mają umierać…

Niestety archaiczna Konstytucja wystrzeliła nam w twarz. Sędziowie mimo kilku rozsądnych odrębnych zdań, uznali, że niestety ustawa o eutanazji jest niezgodna z Konstytucją i wraz z publikacją wyroku należy jej zaprzestać, mimo, że wszystko tak świetnie działało. Teraz ludzie będą musieli eutanazji dla swoich bliskich szukać za granicą, a ubożsi będą musieli umierać w chorobie, starości i bólu. Rząd uspokaja, przywrócimy system. To jedyna rozsądna rzecz. Ale jak to zrobić… Tak, nie opublikujmy wyroku Trybunału Konstytucyjnego, udawajmy, że go nie ma, jest przecież precedens sprzed 25 lat, co nam zrobią! Prezydent Krakowa w emocjonalnym wystąpieniu w mediach zapewnia, że do czasu publikacji Trybunału, koktajle eutanazyjne będą wydawane wszystkim chorym, a osoby kończące 70 lat będą musiały je nadal przyjmować zgodnie z planem.

Nagle z podziemia wychodzą katolicy, protestują. Rząd z olbrzymim zaskoczeniem obserwuje skalę tych protestów, wydawało się, że po minionych skandalach wśród duchowieństwa polskiego Kościoła i tylko 5% społeczeństwa chodzących na Msze niedzielne (i to głównie osoby po 60. roku życia) nie będzie problemów. „Nie pozwolimy się zabijać” – krzyczą! „Moje życie nie może być mi odebrane, tylko dlatego, że mam ciężką chorobę!”. Po raz pierwszy od 25 lat partia może stracić swoją większość i to przez taką bzdurę!

Prezydent panikuje. Zawsze publicznie popierał eutanazję, sam z radością podpisał ustawę, przecież od wczesnych lat należał do młodzieżówki ultralewicowej partii rządzącej. Mimo to trzeba zaproponować kompromis. Ogłasza, że ustawa powinna dalej obowiązywać, ale jednak z pewnymi ograniczeniami, które pozwolą uznać ją za zgodną z Konstytucją. Osoby po 70. roku życia, które są na tyle majętne, by leczyć się prywatnie i nie pobierać od Państwa emerytury mogą żyć dalej, a ciężko chorzy, których są w stanie opłacić swoje leczenie i których rodzina zadeklaruje, że się nimi zajmie, nie muszą pić koktajlu na umieranie.

Mimo to protesty nie ustają. Wydaje się, że jak ustawa zostanie uchwalona to nastroje się uspokoją, tłum otrzymał co chciał, będzie nowy kompromis. Nawet ten wyrok się wtedy opublikuje i w sumie będzie po staremu. Państwo pozwoli żyć tym, którzy będą w stanie się sami o siebie zatroszczyć, wziąć ciężar finansowy. Ba, może nawet zrobi się jakiś program socjalny – w tym lewica jest dobra – który wyjątkowo będzie pozwalał na życie i leczenie szczególnie zasłużonych członków społeczeństwa, którzy jednak nie mają rodziny, ani pieniędzy? Wszystko będzie dobrze, media spokojnie wytłumaczą społeczeństwu, że nawet ultralewica musi czasem pójść na kompromis oczywiście wbrew jej wartościom, ale potrzebny i w obecnej sytuacji nawet konieczny. Bo nieustępliwość może sprawić – a tego byśmy sobie nigdy nie darowali – że obudzą się stare, chrześcijańskie demony i jeszcze stracimy władzę. A wtedy ci ludzie są zdolni odebrać nam wszystkie fundamentalne prawa człowieka…

 

źródło: Jakub Bałtroszewicz || Fundacja JEDEN Z NAS

 

130390cookie-checkMamy rok 2045, Polską rządzi ultralewicowa koalicja…