Strona główna » Na Wyspach nie ma już Wielkanocy…

Na Wyspach nie ma już Wielkanocy…

W Wielkiej Brytanii, już wiele lat temu, niemal wszystkie elementy wskazujące na religijną symbolikę tego okresu zupełnie zniknęły. Jest to czas utożsamiany z przecenami w marketach, piknikami na świeżym powietrzu, zatłoczonymi kawiarniami bądź krótkim urlopem w ciepłych krajach. Natomiast „wielkanocne gadżety” pojawiają się w sklepach już tuż po Świętach Bożego Narodzenia, znacznie wyprzedzając nawet początek Wielkiego Postu.

Pub albo urlop w tropikach

Nie jest przesadą stwierdzenie, że związek z chrześcijańską tradycją święta, zupełnie już przestał istnieć. W Zjednoczonym Królestwie są to przede wszystkim dni wolne od pracy. „Obchody” sprowadzają się do wzmożonego ruchu w restauracjach i pubach oraz pikników w parkach – którym mogą towarzyszyć zabawy w szukanie czekoladowych jajek – pochowanych w trawie (Egg Hunt), albo zawody w toczeniu ich z górki (Rolling Eggs). To właśnie takie „atrybuty Wielkanocy” można zobaczyć na sklepowych półkach już w styczniu. Tymczasem, karkołomnym wyczynem jest znalezienie czegokolwiek – choćby pośrednio, nawiązującego do zmartwychwstania Chrystusa.

Bardzo popularne jest też ufundowanie sobie rodzinnego zagranicznego urlopu. Brytyjczycy chętnie wylatują na długi weekend do cieplejszych zakątków świata. Ulubionymi „wielkanocnymi” lokalizacjami są: tropiki, południe Francji i Hiszpania.

„Iskierka” Wielkanocy

Ostatnimi miejscami, w których „tli” się jeszcze prawdziwy duch Wielkiej Nocy, są katolickie kościoły. Niestety, są to nieliczne przybytki, zazwyczaj z niewielką grupą wiernych, której często znaczną część stanowią emigranci znad Wisły. Wielu naszych rodaków, po przyjeździe do UK przyjmuje jednak miejscowe standardy i przestaje praktykować. W ciągu roku, w niedzielnej Mszy Świętej bierze udział tylko ok. 7%.

Mimo tego, w czasie Wielkanocy następuje niesamowita mobilizacja. Ku zdziwieniu miejscowych katolików, w Wielką Sobotę, polskie kościoły, bądź te, w których posługują polscy księża, wypełnione są tłumami naszych rodaków, którzy całymi rodzinami udają się na wyprawę ze święconką (w dużym stopniu – niezależnie od braku rzeczywistego zaangażowania religijnego). Większość Polaków jest po prostu wychowana w tej tradycji. W tym okresie przywiązanie do rodzimych zwyczajów bierze górę nad wszystkim. W koszykach, gęsto ustawionych pod ołtarzem, można zobaczyć pisanki z różnych regionów, wypiekane figurki baranka – symbol Chrystusa Zmartwychwstałego, nie brakuje też polskiej kiełbasy, chleba i innych wielkanocnych potraw.

Jak wskazuje – z dobrotliwym uśmiechem – ks. Tadeusz Puton, posługujący w Katedrze Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej w Edynburgu:

– Nie świadczy to o faktycznym uczestniczeniu niemal całej polonijnej społeczności w życiu Kościoła, za to na pewno o świetnej organizacji Polaków. Nagle wszyscy doskonale wiedzą gdzie i o której trzeba przyjść ze święconką.  

(red.)