Strona główna » Piłka to football czy rugby?

Piłka to football czy rugby?

Opowiadanie szerszej grupie ludzi o początkach jakiejś dyscypliny sportowej natrafia z reguły na dwa problemy. Pierwszy to zderzenie z kulturą masową. Drugi – futbolocentryzm. 

Czy nam się to podoba czy nie kultura masowa kształtuje opnie (również te historyczne) olbrzymiej części społeczeństwa. W historyczno-kostiumowych obrazach, zarówno krajowych jak i zagranicznych, bohaterowie z reguły oddają się polityce lub wojaczce. W wolnych chwilach z reguły piją na umór lub ewentualnie grają w karty. Nie spotkałem do dziś obrazu gdzie np. rycerze graliby w piłkę, lub  w przypadku Polski w palanta. Temat sportu innego niż konny jakby nie istniał aż do XIX wieku. Tymczasem, źródła historyczne mówią co innego. Na przykład rejestr podatkowy Paryża za rok 1292 wymienia aż 13 producentów piłek. Nawet jeśli przyjmiemy , że nie było to ich jedyne zajęcie, to nie robili ich przecież dla przyjemności. Ktoś nimi grał.

Futbolocentryzm, przynajmniej w Polsce to problem, przez który znacznie trudniej się przebić. Piłka nożna jest obecnie najpopularniejszym sportem nad Wisłą i nikt tego nie kwestionuje. Jej dzisiejsza popularność jednak nieco wykrzywia wyobrażenie na temat dawnych sportów w oczach nam współczesnych ludzi.  W tekście dotyczącym piłki nożnej wymieniłem wiele gier nazwanych przeze mnie „futbolopodobnymi” (by się nie powtarzać zainteresowanych zapraszam do jego przeczytania: Football narodził się w Anglii (I), Football narodził się w Anglii (II), Football narodził się w Anglii (III)). Oczywiście, każdy z tych sportów miał jakiś element wspólny z piłką nożną, co nie oznacza, że przekształcił się we współczesną piłkę. Taki archaiczny sport mógł mieć również wspólny rdzeń na przykład z piłką ręczną czy rugby. Co więcej, często był bardzo odległy od dzisiejszej piłki nożnej.

Warto tu zatrzymać się na chwilkę nad angielskim słowem „football”. Nie oznacza ono, jak powszechnie się u nas myśli, że piłkę kopie się nogami. Jest to po prostu pewna klasyfikacja. Sport mógł wymagać konia, kija (np. krykiet), łuku lub tylko stóp. Football oznacza po prostu, że do gry potrzebujemy stopy (nie by kopać ale by się poruszać) i piłkę. Dawny football na Wyspach określany jest jako mob football. Były to chaotyczne, olbrzymie zawody, w których czasem setki ludzi starało się przepchnąć  piłkę w wyznaczony punkt. Bardzo rzadko używano nóg. Zawody mob football są jeszcze rozgrywane w kilku miejscach w UK. Kto nie chce oglądać starych rycin może się na nie wybrać i naocznie przekonać, jak daleki jest to sport od piłki nożnej, a jak zadziwiająco bliski rugby.

Podobnie rzecz ma się ze znanym we Włoszech od kilkuset lat Calcio. Do dziś co roku zawody  tego typu rozgrywa się we Florencji. Są one bardzo twarde, by nie powiedzieć brutalne. Używa się  zarówno nóg jak i rąk.

Sama FIFA wymienia około dwudziestu gier piłko-podobnych. Z jednej strony nie zachowuje się jak monopolista i nie twierdzi, że tylko piłka nożna może zgłaszać do nich pretensje, z drugiej strony nie tłumaczy swoim fanom, że w większości z nich używano do gry również rąk.

Zanim przejdę do właściwych narodzin rugby, kilka słów o piłce. Dlaczego rugbiści grają jajowatą piłką? Odpowiedź jest prosta. Tradycja. Dawniej piłki wykonywano z naturalnych materiałów – na przykład z pęcherzy zwierzęcych. Kształtem często dalekie były od idealnej kuli. Można więc powiedzieć, że rugbiści postanowili być wierni tradycji i zamiast dążyć do produkcji idealnej kuli pozostali przy „jaju”.

Wiek XIX to czas narodzin współczesnego footbollu (nie mylić z piłką nożną). Do połowy XIX wieku powstały przynajmniej 93 protokluby. Były to reprezentacje parafii, pubów, zawodów etc. Nie uznajemy ich za pełnoprawne kluby, bo nigdy nie przyjęły oficjalnych form. Dla narodzin rugby ważne są zaś rozgrywki szkolne. Football był bardzo popularny wśród młodzieży. Szkoły grały według swoich własnych zasad, które były przeróżne. Inaczej grała szkoła z otwartym boiskiem, inaczej taka, gdzie boisko sąsiadowało z murem.

Rozgrywki mob football w Hopton Hall w 2017 r.

7 kwietnia 1823 roku, podczas szkolnej gry w mieście Rugby, jeden z uczniów – William Webb Ellis złamał zasady gry. Po nieudanym kopnięciu piłki chwycił ją w ręce, przebiegł całe boisko i zdobył nieuznane przez sędziego punkty. W polskiej literaturze możemy znaleźć informacje, że pobiegł w stronę bramki przeciwnika. Otóż jeśli gdzieś podbiegł to w stronę słupów przeciwnika. Ponownie, rugby oraz słupy, na które się kopie by zdobyć punkty, okazują się strażnikiem tradycji. Dlaczego Webb Ellis nie mógł pobiec na bramkę przeciwnika? Odpowiedz jest bardzo prosta. Poprzeczkę tworzącą bramkę wprowadzono dopiero w roku 1882 (w roku 1866 FA zalecała rozwieszanie taśmy pomiędzy słupami).

Drugą kwestią jest problem językowy połączony z futbolocentryzmem, czy raczej piłkocentryzmem. Choć sam pisząc o wczesnych klubach używam nazwy „piłka nożna”, robię to po pierwsze przy zaznaczeniu, że współczesna piłka zwyczajnie nie istniała, po drugie tylko w odniesieniu do klubów, które rzeczywiście zaczną grać w piłkę nożną. Tymczasem polska literatura, jak na przykład „Przewodnik Sportowy” P. Smacznego, tak tłumaczy pamiątkową tablicę przy szkole w Rugby: „Tablica ta upamiętnia czyn Williama Webb Ellisa, który zręcznie obszedłszy przepisy gry w piłkę nożną obowiązujące w tym czasie, jako pierwszy chwycił piłkę w ręce i pobiegł z nią, zapoczątkowując w ten sposób w roku 1823 odrębny styl gry w Rugby”.

Mamy tu do czynienia z podwójnym błędem. Po pierwsze tłumaczenie słowa „football” jako „piłka nożna” jest niedopuszczalne. Dyscyplina, która korzenie ma w wyczynie młodego Ellisa, to rugby football i nie da się tego przetłumaczyć jako rugby piłka nożna.  Po drugie, mówiąc o Rugby w polskiej narracji kładzie się nacisk na niewłaściwą część zdania z tablicy pamiątkowej. Rewolucyjne nie jest bowiem wzięcie piłki w ręce, bo to było czymś zupełnie zwyczajnym. Rewolucją było wzięcie jej pod pachę i przebiegnięcie w ten sposób całego boiska.

Na koniec Ellis nie złamał żadnych przepisów gry w piłkę nożna, bo tych zwyczajnie jeszcze nie było. Złamał przepisu obowiązujące w szkole, ewentualnie w okolicy. Nic więcej.

Sam twórca gry uważany jest za postać legendarną i realną jednocześnie. Legendarną, bo nigdy w rugby nie grał i nie miał pojęcia, że jego wyczyn dał początek nowej dyscyplinie sportu. Realną, bo rzeczywiście w 1823 roku był uczniem szkoły w Rugby. Jego wyczyn musiał się komuś na tyle spodobać, że zanotowała go prasa.

W każdym razie, czyn został zapomniany na kilkanaście lat. Pierwszy mecz rugby miał zostać rozegrany w roku 1839. Choć tu swoje trzy grosze wtrącają Włosi. Włoski biuletyn informacyjny „Rugby Time” z 1996 roku informuje bowiem o meczu rozegranym w 1829 roku  w dalekiej Australii, pomiędzy armią a reprezentacją Sydney. Mecz miano  rozegrać według zasad rugby (lub zbliżonych).  Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne do czasu, gdy dowiadujemy się, że niejaki Albert, biorący udział w spotkaniu, był wcześniej uczniem Public School w Rugby.

W 1839 r. student Uniwersytetu w Cambridge – Artur bądź Albert Pell – przeglądając prasę w miejscowej bibliotece, znalazł informację o „wyczynie w Rugby”. Będąc członkiem uniwersyteckiej drużyny footballowej przekonał resztę zespołu do rozegrania meczu według zasad z Rugby. Spotkanie to, przynajmniej na Wyspach Brytyjskich, uważa się za pierwszy oficjalny mecz rozegrany według zasad rugby.

 

Michał Gackowski