Strona główna » Poetycki przystanek: Krzysztof Grzechowiak

Poetycki przystanek: Krzysztof Grzechowiak

      

Wybory (fragment)

(…)
opustoszały gościńce, zdrajcy tylko
nie zasną tej nocy, będą im drżały ręce
nad ranem, każde pukanie jak łomot serca
już będą widzieli siebie pod suchą gałęzią
sznurem, szybko pozbywają się dowodów
palą listy od mocodawców na Zachodzie i Wschodzie
do gnojówki wrzucają trefne banknoty
jeżeli są poetami piszą wzniosłe strofy
do nowych władców, jeżeli są historykami
piszą historię od nowa
wycinają z fotografii czyjeś głowy
wykreślają z notesów niepotrzebne adresy
jeżeli rano po nocy męczącej
gdy wyobrażali sobie, że wyjdą na ulice
i pójdą z kamieniami w dłoniach
na pałac za ogrodzeniem, będą zmykać
jak zające przez pola, jak zające ze strachem
chociaż nie gonią ich żadne psy gończe.

12/13.07.2020


 

Rzeźba

Ta rzeźba z niepotrzebnych kluczy
– zastąpionych innymi
które utraciły zamki do obrotów
nieraz drzwi
lub królestwa
i które dzwonią samotnie w kieszeniach
nie pasujące do nowych czasów
murów pomników
same są pomnikiem
utraconego życia triumfującej rdzy

 


 

* * *
                                                                       Ojcu

Na polach podbiegunowych
W zorzy zimna
Rwał palcami kamienie
Porośnięte mchem
Gdzie róg renifera
I karłowata sosna
Pod nowe lotnisko Imperium
Jego bracia smakowali
Słony piasek
W dołach śmierci
Jego język był reliktem
Byłego państwa
Rozsypanego jak wieża
Która runęła
Twardy na kość suchar
Dławił w gardle
I białe płaszczyzny
Zapadały się jak kry
W lodowate wody
Arktycznego morza.

 


 

Ślad

                                                                      Dla Jana Kaspra
Nie myślałem żeby zostawić ślad.
Przemijać jak inni
Pogodnie, albo z rozpaczą
I ze zdziwieniem stwierdzić
To już
Kiedy czas wystawi ostatni rachunek
Którego zapłacenie spadnie na barki
Tych którzy zostają
Po tamtej stronie
Mgły.

 


 

* * *

Za każdym klucza obrotem
Myślisz co zamknęło się ostatecznie
A co otwarło, jakie drzwi
I dokąd prowadzą ?
Naoliwione zamki, skrzypiące zawiasy
Niemożliwa cisza, albo zgrzyt
Muzyki jak mróz przechodzący przez
Kości i włosy.
Pragnący zniknięcia i trzymający się
Krawędzi ostrej szyby życia, rozdarty
Jak papier, nacierpiałeś się i bogaty
W doznania smakujesz te chwile
Błysków i popiołu.

 


 

Pasterz

Od rana doglądam baranki moich słów,
Ale stado mi się rozprasza, właściwie
Wieczorem pasę już tylko ich dusze
Razem ze ślepym owczarkiem
I kostura nie wypuszczam z ręki
Bo donoszą że wilki w lasach
A ludzie upodabniają się do wściekłych stworzeń
Gotowych skoczyć do gardła
Gdy na chwilę uśniesz i zapomnisz o Bożym świecie
Na razie rośnie odległość między nimi
Maski twarzy wykrzywione wściekłością
I tylko takie można nabyć na straganach
Rzeczy po umarłych są palone z umarłymi
Poeta śpiewa swojemu stadu, które się rozpierzchło
Eheu moje czyste baranki muszę trucizną
Polewać ręce i studnie mi zasypano.
Złowroga chmura na pastwisku nieba
Jej cień dybie na nasze życie.

 


 

Dla pana Janusza Szubera – poety

Z ksiąg wieczystych odpisy
Brudnopisy, maszynopisy
I gwiazd tylko mruganie
Na ciemnym nieba ekranie.
Coś ciebie za rękę prowadzi
I jeden z licznej czeladzi
Że tak ślęczałeś nad rymem
By być sobą i wiecznym Rzymem.
Przyznaję tobie zasługi
Niczym kalendarz długi
To późny wnuk zapłacze
Że mogło być inaczej.
Splendorów ci nie potrzeba
Że byłeś nieznany – przebacz
Schowany jak mysz pod miotłą
Bo życie nieraz cię gniotło.
Gorzkie jady oddechu
Nie było ci do śmiechu
I podręczniki pokory
Studiował tylko chory.
I mógł żałować zatruty
Że niepotrzebne mu buty
I nieraz go urzekło
Gorące jakieś piekło.
Gdy robiąc remanenty
Z wiedzą że nie jest święty
Innych doznając miłości
Od pani Uważności.
Ten świat się kurczy i zmienia
Przychodzi siostra pandemia
I niby było wszystko
Śmierć znowu jest kołyską.

17/18.05.2020

 


 

fot. Krzysztof Szymoniak

Krzysztof  Grzechowiak – ur. 1.10.1955 r. we Wrześni. Poeta, recenzent, bibliofil. Debiutował w 1980 r. w Radarze. Publikował w Nurcie, Okolicach, Tytule, Zeszytach Poetyckich, Okolicy Poetów, Akancie, Kwartalniku Wrzesińskim, piśmie filozofów Filo- Sofija i prasie codziennej. Jego wiersze znalazły się w almanachu młodej poezji wielkopolskiej Przedpole, Wyd. Poznańskie 1986. Wydał arkusze poetyckie Wersja ostateczna, Drzewo 1986, Opis walki, MOK Gniezno 1989 i tomik Regalia, Galeria Autorska, Bydgoszcz 2005, za który otrzymał nagrodę Strzała Łuczniczki (2005) za najlepszą książkę roku w Bydgoszczy. W latach 80- tych związany z NGP Drzewo. Laureat nagrody głównej w konkursie poetyckim im. A. i S. Babińskich (1990). Wyróżniony nagrodą Srebrna Śliwka (Wrzesiński twórca roku 2007). Przygotowuje tom Zaległe terminy, który ma się ukazać w 2021 r. (Galeria Autorska Bydgoszcz).