Strona główna » Poetycki przystanek: Maciej Bieszczad

Poetycki przystanek: Maciej Bieszczad

      

Wigilia 1941

Jedzą w milczeniu.
Na talerzyku
nadłamany opłatek,
w dwóch półmiskach
kartofle z surową cebulą.

 
Dzieci spoglądają na puste krzesła,
na nietknięte łyżki,
chlipią czerwony barszcz.
Wcale im to nie smakuje.

Grudzień 2018


 

Mechanizmy obronne

Oposy z rodziny dydelfowatych
na wieść o nadciągającym zagrożeniu
udają śmierć.
Zapadają w sen na wiele godzin.
Otwierają oczy i pysk by zmylić
węszącego drapieżnika.
Wydobywa się wtedy z nich woń
rozkładającego się ciała.
Sieweczka decyduje się być łatwym łupem.
Chroni pisklęta
upodabniając się do ptaszka
ze złamanym skrzydłem.
Oposy sieweczki strzykwy czy kaszaloty
nie muszą pamiętać
pierwszych modlitw
ani wiedzieć że walka toczy się
gdzie indziej.

 


 

Twarzą w twarz                                                          

Powoli przejeżdżający autobus z dziećmi
zatrzymał się na światłach. W biurowcu obok

siedzieli ludzie zrośnięci z klawiaturami
swoich laptopów. Ruch uliczny był jeszcze

bardziej spóźniony niż poprzednio,
kiedy próbowałem go dogonić.

To wyścigi chartów za znikającą zdobyczą,
to nikomu nie służy – wyraziłem się wystarczająco

głośno i jakoś nie mogłem przestać mówić.
Poszturchiwany i potrącany stałem na rogu

wijących się ulic, w ich wibrującym syku.
Nic się nie zmieniłeś, Stwórco dębów i Plejad.

Zerwijcie te pstrokate zasłony, nie rozwieszajcie
nowych. Zburzcie swoje labirynty.

Wyszedłem z domu po siedmiu tygodniach choroby.
Pierwsze przywitały mnie promienie słońca.

Jakie to miłe, pomyślałem, mieć je na sobie.

 

 


Z kolekcji National Gallery of Art, Washington, DC                                                                  

„Co do cierpienia  ci  Starzy Mistrzowie
                                                                                               Nie mylili się nigdy”.
Wystan Hugh Auden

Peter Paul Rubens namalował je znudzone.

Jeden ze stada, stojący za rozmodlonym prorokiem,

ziewa.  Kiedy ostatnio złu

przykrzyło się w twojej obecności?

Czy kiedykolwiek miało cię

po dziurki w nosie?

Księga podaje, że lwie paszcze zamknął Anioł.

Potwierdza również

niewinność skazanego.

Samice i samce na pewno go obwąchiwały,

nieraz ocierały się o jego szatę.

Drapieżniki szły wszakże

za nim dużo wcześniej –  były wygnaniem,

czarownikami na królewskim dworze,

koszmarami okrutnych władców.

Zdążył poznać ich oblicze,

to jak się prężą i odsłaniają kły

nad przegryzioną czaszką.

 

Daniel spędził z lwami całą noc, w ciasnej grocie.

Czy można się znaleźć bliżej nieszczęścia?

Nie da się przy nim

normalnie zmrużyć oka,

szczególnie wtedy, gdy ma jak te stworzenia –

rzeczywiste rozmiary,

gdy jego sierść lśni, a mięśnie wyróżniają się

wielkością i reliefem, i nie pomagają

zwiększone  dawki morfiny,

gdy nic nie daje wytchnienia.

 

Miał rację Mistrz z Antwerpii:

nie wolno mu się

przyglądać, wzrok ma być

zwrócony ku górze, nie na kopczyk kości.

 


 

Exodos

 

Ogień zgasł. Piasek się przesypał.

Dłoń zmarłego pozostała bezwładna.

Góra pozostała tajemnicą.

Nikt niczego w związku z tym

nie przeczuł? Nie wywołało to

żadnego poruszenia? Nic oprócz

egzystencji nie zatrzymało się?

Bezsilny posiadł ponoć najwięcej siły,

ponieważ nie zrezygnował

z modlitwy i wierzył w to,

że Bóg mu odpowie.

Nieregularna bryła miasta

z rozświetlonej pasieki

przeistoczyła się w teatralny

płomień świecy. Uciekającym

nie powiodła się  ucieczka.

Osamotnieni, odsunięci,

podtrzymywani przy życiu

przez kroplówki ekranów,

przez różańce  wrośnięte

w stwardniałe palce,

cuceni przez nowe wątki

w serialach, zasnęli przykryci

wspólnym, szarym kocem.

Nie oczekujcie opadającej

kurtyny. Purpurowa

i szyta z grubych tkanin,

zwisa do ziemi jak w operowej

sali, tuż za waszymi plecami.

Cud ponownie rozminął się z ogółem.

Głos chóru jest głosem większości,

skłonnym do pomyłek.

Co miało przeniknąć na zawsze,

nie weszło do serca.

 


 

Maciej Bieszczad – ur. 1978 w Wieluniu. Poeta i prozaik. Autor książek poetyckich: Elipsa (2010), Okolice Gerazy (2012), Arnion (2014) Pogrzeby wróbli (2017), Kołatanie (2018), Niteczka (2020). Wiersze publikował m.in. w „Akcencie”, „Kresach”, „Toposie” i „Czasie Literatury”. Laureat Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego Złoty Środek Poezji oraz XI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego. Członek Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Wieluniu.