Strona główna » Kulisy śmierci Polaka w brytyjskim szpitalu

Kulisy śmierci Polaka w brytyjskim szpitalu

W poprzednim tygodniu informowaliśmy, że nasz rodak – Pan Sławomir, po ataku serca przebywał w szpitalu w Plymouth w Wielkiej Brytanii. Nie był podłączony do respiratora, ponieważ nie było takiej potrzeby, mimo braku przytomności oddychał samodzielnie. Jednak miejscowy sąd, wbrew woli jego rodziny z Polski, nakazał zaprzestanie podawania mu jedzenia i picia.

Mimo wysiłków polskich władz (nadaniu emigrantowi statusu dyplomatycznego i wielu innych działań prawnych i konsularnych) nie udało się sprowadzić go do kraju. Wiele instytucji i lekarzy w Polsce, deklarowało pomoc. Miejsce dla Pana Sławka przygotowała m.in. klinika „Budzik” Ewy Błaszczyk. Ministerstwo Zdrowia oddało do dyspozycji transport medyczny – samolot i helikopter. W tym samym czasie aktywnie działała też Fundacja CitizenGO. Zebrała w rekordowo krótkim terminie blisko 80.000 podpisów pod petycją, która została wręczona brytyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych – z prośbą o interwencję i pomoc w ratowaniu naszego rodaka.

Wysiłki, zarówno polskiego MSZ jak i CitizenGO, zostały potraktowane „po angielsku”. Miejscowe władze zwlekały z udzieleniem odpowiedzi – tak długo, aż – na skutek odwodnienia i zagłodzenia – Pan Sławomir zmarł.

Taniej jest zabić niż leczyć

Niestety, kolejny raz, wbrew woli matki i sióstr oraz mimo gotowości do hospitalizacji pacjenta w jego kraju pochodzenia, zwyciężyły brytyjskie sądy. W majestacie prawa nasz rodak został zabity – na skutek zaprzestania podawania jedzenia i picia. Podobne przypadki stały sie już swoistym standardem miejscowej służby zdrowia oraz wspierającej je machiny prawno-administracyjnej. Wystarczy wspomnieć choćby głośną sprawę dwuletniego chłopca Alfiego Evansa.

Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że nastąpiła zdecydowana zmiana w profilaktyce „leczenia” – w kierunku propagowania eutanazji – a w wypadku braku zgody najbliższych – zmuszania do niej. Linia orzecznictwa na Wyspach jest bardzo radykalna i jednoznacznie popiera procedurę skazywania ludzi na śmierć głodową, bądź odłączania od respiratora bez zgody rodziny.

Jak widać na tragicznym przykładzie naszego rodaka, granica przesuwana jest coraz dalej. Sąd w swoim werdykcie przyznał, że chory nie jest w stanie wegetatywnym, ale mimo tego wydał wyrok o zakończeniu życia, nie uwzględniając ani stanowiska rodziny, ani interwencji polskich władz. Uszkodzenia mózgu, których doznał Pan Sławomir, nie spowodowały u niego całkowitego i trwałego zaniku świadomości. Pacjent mógł żyć jeszcze wiele lat. De facto, głodzenie było celowym wprowadzeniem w stan agonii i przyspieszeniem zgonu częściowo świadomej osoby.

Czy w UK do władzy doszedł Hitler?

Ze względu na zaangażowanie polskiego MSZ-u oraz wielu innych instytucji w ratowanie rodaka, sprawa została odnotowana przez miejscowe media. Oglądając wiadomości bądź czytając prasę można dowiedzieć się, że miał miejsce „incydent”, dotyczący śmierci Polaka. Jest to, w gruncie rzeczy, jedyna prawdziwa informacja zawarta w „mainstreamowym” przekazie. W zależności od źródła, możemy usłyszeć: że rodzina zmarłego popierała decyzję sądu (brak wzmianki o sprzeciwie matki, sióstr i siostrzenicy, decyzję popierała tylko żona), że nasz rodak rzekomo musiał być podłączony do respiratora (brak wzmianki o odmowie odżywiania, która doprowadziła do śmierci), że znajdował się w stanie wegetatywnym (nawet brytyjski sąd orzekł, że pacjent jest częściowo świadomy), że za rozgłos odpowiedzialni są polscy fanatyczni katolicy – oraz wiele innych bardzo „ciekawych” informacji…

Nie jest to, niestety, żadne odkrywcze stwierdzenie, że brytyjskie media reprezentują dzisiaj standard zbliżony do poziomu manipulacji i przekłamania niemieckiej propagandy z czasów II wojny światowej. Sam twórca tamtej machiny pół-prawd i pomówień – Joseph Goebbels – byłby z Brytyjczyków prawdopodobnie dumny.

Podwójne standardy prawne

Eutanazyjne praktyki brytyjskiej służby zdrowia, mimo ich bezduszności, można podzielić na dwa standardy: mniej i bardziej bezwzględny. Zazwyczaj rodzina, chcąca uratować życie bliskiej osoby, powołuje się m.in. na niezgodność takiej praktyki z zasadami ich wyznania. Tak było w przypadku m.in.: Alfiego Evansa, Tafildy Raqeeb oraz Pana Sławomira. Sąd odrzucił ten argument w sprawie Alfiego i naszego rodaka (oboje byli chrześcijanami). Natomiast w przypadku muzułmańskiej dziewczynki – Tafildy, orzekł, że należy uszanować przekonania religijne i odstąpił od dokonania eutanazji – zezwalając na przewiezienie małej pacjentki do szpitala we Włoszech. Decyzja sądu jest tym bardziej zaskakująca – gdy weźmie się pod uwagę fakt, że sytuacja Alfiego Evansa była niemal identyczna. Jego rodzice też prosili o zgodę na przetransportowanie synka do włoskiej kliniki, jednak odmówiono im i wydano decyzję o uśmierceniu chłopca.

 

Kajetan Soliński