Strona główna » Tajemnice obrazu Matki Bożej Częstochowskiej (III)

Tajemnice obrazu Matki Bożej Częstochowskiej (III)

Nieudane bombardowanie i ukrycie Czarnej Madonny

Już na samym początku II wojny światowej Niemcy próbowali zbombardować klasztor, licząc zapewne, że w ten sposób szybko zgaszą ducha Polaków – niszcząc jedno z najważniejszych sanktuariów naszego narodu. Pierwszy nalot, przeprowadzony 1 września, nie powiódł się. Podobno piloci twierdzili, że w wyznaczonym miejscu widzieli… wielkie jezioro. Posłano następną eskadrę, lecz tym razem zamiast spodziewanego celu hitlerowcy mieli ujrzeć… wielki las. Lotnicy podzielili los poprzedniej załogi – zostali oskarżeni o sabotaż i oddani pod sąd polowy.

Eskadra niemieckich samolotów Heinkel He 111 – typ bombowców wysłanych do zniszczenia sanktuarium w Częstochowie 1 września 1939 r.

Na Częstochowę wysłano trzecią eskadrę, powierzając tym razem zadanie ochotnikom z SS. W czasie lotu piloci raportowali o stracie kontroli nad sterami. Cała  eskadra uległa rozproszeniu i do bombardowania nie doszło. Żaden z samolotów nie wrócił do bazy.

Pod koniec kampanii wrześniowej, gdy Niemcy wkroczyli na Jasną Górę, obraz był już dobrze schowany. Znajdował się w ukryciu do końca wojny.

Po 1945 r. wymagał kolejnej renowacji, dokonanej przez prof. Rudolfa Kozłowskiego. Po jego śmierci w 1979 r. opiekę powierzono komisji konserwatorskiej w składzie: ks. Janusz Pasierb, Hanna Jędrzejewska i ks. Stanisław Tomaszkiewicz oraz konserwatorowi prof. Wojciechowi Kurpikowi.

Aresztowanie i uwięzienie obrazu

Peregrynacja po całym kraju kopii cudownego wizerunku Matki Bożej, poświęconej wcześniej przez Piusa XII, była istotną częścią dziewięcioletniej Wielkiej Nowenny, przygotowującej naród do milenium chrztu Polski. Od 1957 r. do 1966 r. obraz odwiedził dziesięć diecezji, a w każdej z nich wszystkie parafie. Dla wiernych było to  wielkie święto. Przystrajano z tej okazji ulice, domy, a na granicy parafii i diecezji obraz witały banderie konne i orkiestry.

W roku obchodów milenium chrztu doszło do apogeum konfrontacji państwa i Kościoła. Ekipa Gomułki, widząc, że zaczyna przegrywać starcie o „rząd dusz”, zaczęła wykonywać nerwowe ruchy. 20 czerwca, gdy obraz w kolumnie aut, w której jechał także prymas Wyszyński, zmierzał do Warszawy, został otoczony i zatrzymany przez zmotoryzowane kolumny MO. Do akcji włączono także milicyjny helikopter. Księżom, którzy kordonem stanęli wokół obrazu, funkcjonariusze UB siłą wydarli malowidło i pośpiesznie odjechali.

Jak się później okazało, wizerunek przetransportowano do katedry w Warszawie, gdzie został umieszczony za zakratowanym oknem zakrystii. Władze nie pozwoliły aby opuścił miasto i zakazały peregrynacji podczas kolejnych milenijnych uroczystości.

Po kilku miesiącach prymas Wyszyński podjął decyzję o wyjeździe obrazu na obchody do Katowic. Jednak częstochowskie malowidło nigdy tam nie dotarło. Pod Będzinem zostało ponownie „aresztowane”. W akcji  uczestniczyło 50 funkcjonariuszy MO. Obraz zawieźli na Jasną Górę. Paulinom zagrożono, że jeżeli zostanie wywieziony, to stracą klasztory w Warszawie i seminarium na Skałce w Krakowie. Przy bramach sanktuarium ustawione zostały posterunki milicji. Odtąd wszystkie samochody wyjeżdżające z klasztoru były rewidowane, także samochód prymasa.

Zakonnicy umieścili obraz w kaplicy św. Pawła, za kratą i opatrzyli napisem: „Tu znajduje się uwięziony przez Władze Obraz, który wędrował po Polsce”.

Aresztowany przez MO obraz za zakratowanym oknem Archikatedry
Warszawskiej, 1966 r. (fot. Archiwum Katedry Warszawskiej)

Karol Wojtyła i odważny plan młodego księdza

Tymczasem po kraju podróżowały puste ramy kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, bo choć milenium się zakończyło, to peregrynacja po kolejnych diecezjach była kontynuowana. Istnieje przypuszczenie, że autorem tego pomysłu był kard. Karol Wojtyła. Puste ramy na wiernych robiły ogromne wrażenie. Był to wymowny znak braku wolności religijnej w Polsce. 

W latach 70., po  odejściu ekipy Gomułki, z Jasnej Góry zniknęły posterunki milicji. Jednak paulini nadal nie mieli zezwolenia na „wypuszczenie” obrazu z aresztu. Wykradł go w 1972 r. ks. Józef Wójcik, wówczas wikariusz w parafii w Radomiu. O swoim planie poinformował prymasa Wyszyńskiego, z którego błogosławieństwem, potajemnie, przy pomocy dorobionego klucza, w nocy wyniósł malowidło z klasztoru. Władze rozpoczęły śledztwo, przesłuchano pokaźną liczbę „podejrzanych” sióstr, księży i zakonników, ale ostatecznie nikogo nie skazano.

Komuniści więzili obraz przez sześć lat, od 1966 do 1972 roku.

Tomasz Niemas

 

Polecamy publikację autora:

KSIĄŻKA BIBLIJNA W DARZE POLAKOM NA STULECIE NIEPODLEGŁOŚCI – tutaj